
Unia Europejska zamierza radykalnie zaostrzyć ochronę przyrody. Jeśli nowe prawo wejdzie w życie, nie będziemy mogli zbierać grzybów, jeżyn czy jagód, ani nawet wypoczywać na łonie natury. Zakaz wstępu do swojego lasu będą mieli nawet jego… właściciele. W powiecie kolbuszowskim może dotknąć to nawet 70 proc. powierzchni. Ale to nic w porównaniu np. do Bieszczad. Tam może dojść do wysiedlenia.
Rzecz dotyczy „unijnej strategii na rzecz bioróżnorodności 2030 r. Przywracanie przyrody do naszego życia”. Nowe prawo ma wejść w życie już od nowego roku.
Wszystko ma regulować przyroda
– Ścisłą ochroną objęte zostaną nie tylko lasy, ale i łąki, pastwiska oraz pola uprawne. Nie będziemy mogli chodzić na grzyby, zbierać jagód, ani wypoczywać na łonie natury. Zakaz wstępu do lasu będzie miał nawet… jego właściciel. To nieprawdopodobne, ale takie są zapisy – przestrzega Bartłomiej Peret, nadleśniczy Nadleśnictwa Kolbuszowa. – Proszę sobie wyobrazić, że np. na ścieżkę Białkówka, gdzie ruch jest jak w parku, będzie obowiązywał zakaz wstępu, bo to obszar chroniony. Nie będzie odstrzału zwierzyny, wszystko ma regulować przyroda, czyli wilki i niedźwiedzie – zaznacza nadleśniczy. – Zmieni się też w rolnictwie. Będzie zakaz stosowania nawozów doglebowych, tylko rozpylających, ale nie mineralnych, tylko będących bazie nawozów organicznych. Czyli produkcja rolnicza spadnie, a żywność podrożeje. Poza tym wiele ugorów ma być wyłączonych z użytkowania.
„Nie chcemy żyć w puszczy”
Regulacje te dotyczą ok. 70 proc. powierzchni powiatu kolbuszowskiego, ale to… nic w porównaniu do innych. – Mieliśmy spotkanie z leśnikami z powiatów bieszczadzkiego i przemyskiego. Tam jest zagrożenie przeolbrzymie, bo tam prawie 100 procent ma zostać wyłączone. Ludzie będą musieli się stamtąd wyprowadzać – alarmuje Bartłomiej Peret.
Rada Miejska w Kolbuszowej na ostatniej sesji jednogłośnie zagłosowała przeciwko takim propozycjom. – Widać, że te zmiany nie będą korzystne dla naszego terenu. Musimy protestować, chcąc mieć wpływ na nasze otoczenie. Trzeba chronić przyrodę, ale nie w taki sposób, żebyśmy mieszkali w puszczy – komentował Krzysztof Wilk, przewodniczący rady. – Najpierw mówili ludziom, że na piątej i szóstej klasie gleby nie opłaci się siać. Kazali im sadzić drzewa, obiecywali dopłaty itd. Teraz, kiedy wyrósł las, próbują wprowadzić prawo, które zabrania nam do niego wchodzić – złościł się Stanisław Rumak, sołtys Widełki.
Paweł Galek



4 Responses to "Zakażą nam wstępu do lasu?"