Zalegalizują medyczną marihuanę?

- Nie jestem na nie. Skoro niektóre autorytety medyczne uważają, że jest to dobre rozwiązanie w pewnych wskazaniach, to dlaczego lecznicza marihuana nie miałaby być w Polsce legalna? Oczywiście wymaga to dogłębnego przeanalizowania - mówi dr hab. n. med. Maciej Machaczka, prof. UR, kierownik Kliniki Hematologii, pełnomocnik dyrektora ds. Podkarpackiego Centrum Onkologii. Fot. Wit Hadło
– Nie jestem na nie. Skoro niektóre autorytety medyczne uważają, że jest to dobre rozwiązanie w pewnych wskazaniach, to dlaczego lecznicza marihuana nie miałaby być w Polsce legalna? Oczywiście wymaga to dogłębnego przeanalizowania – mówi dr hab. n. med. Maciej Machaczka, prof. UR, kierownik Kliniki Hematologii, pełnomocnik dyrektora ds. Podkarpackiego Centrum Onkologii. Fot. Wit Hadło

PODKARPACIE. Terapia medyczną marihuaną objęłaby nawet milion pacjentów.

We wrześniu wiceminister zdrowia Jarosław Pinkas ostrzegał, że legalizacja marihuany do celów medycznych utoruje drogę do twardych narkotyków i podkreślał, że brakuje dowodów naukowych na jej leczniczą skuteczność. Teraz niespodziewanie podczas obrad sejmowej podkomisji ds. zmian w ustawie o przeciwdziałaniu narkomanii zapowiedział szeroki dostęp do leczniczych konopi.

Zaproponował nawet, by każdy lekarz w Polsce mógł wystawić receptę na lek przygotowany przez farmaceutę, na razie tylko z marihuany sprowadzanej z zagranicy. W przyszłości zagranicznych dostawców mieliby zastąpić, według niego, polscy producenci. – Jesteśmy pierwszym rządem, który nie ucieka od rozwiązywania problemów z dostępem do preparatów z konopi indyjskich. Chcemy dać nadzieję pacjentom – mówił.

Niby można, ale…
Dziś leczenie medyczną marihuaną (np. padaczki, stwardnienia rozsianego, łagodzenie bólu nowotworowego) możliwe jest w ramach tzw. importu docelowego. Procedura jest jednak trudna i wymagająca. I mało który lekarz decyduje się na wniosek na jej zaordynowanie.

– Nie wykorzystywaliśmy tej furtki, bo to droga przez mękę. Zgodę musiał podpisać ordynator, pełnomocnik, koordynator, konsultant, a na końcu fundusz zdrowia. Z doniesień zagranicznych wiemy jednak, że lecznicza marihuana łagodzi ból, spowalnia rozrost guzów mózgu czy postęp choroby w stwardnieniu rozsianym. Nie jest niczym gorszym niż np. stosowane szeroko opiaty. A obawa o uzależnienie u chorych terminalnie nie jest niczym uzasadniona. Przecież nie chodzi o to, by marihuana była na każdej stacji benzynowej jak ibuprom, tylko żeby była dostępna w ściśle określonych wskazaniach. Jako onkolodzy mielibyśmy narzędzie, żeby ulżyć w bólu np. pacjentom terminalnym – mówi lek. med. Monika Łączyńska-Madera, specjalista ginekologii i położnictwa, radioterapeuta z Kliniki Ginekologii Onkologicznej w Podkarpackim Centrum Onkologii.

Chorzy czekają jak kania dżdżu
Na zalegalizowanie w Polsce leków na bazie marihuany czekamy od lat, bo skoro nie mamy skutecznych leków na stwardnienie rozsiane, oczekujemy przynajmniej czegoś na złagodzenie objawów choroby – mówiła Anna Drajewicz ze Stowarzyszenia Chorych na SM.

Jak wielu pacjentów mogłaby dotyczyć taka terapia? Jeśli zsumować osoby ze stwardnieniem rozsianym (marihuana zmniejsza u nich napięcie mięśni), jaskrą (hamuje rozwój choroby), nowotworami (poprawia apetytu, zmniejsza ból, depresję i nudności) i alzheimerem (spowalnia rozwój choroby), to mówimy o grupie liczącej ponad milion potencjalnych pacjentów w Polsce.

Anna Moraniec

8 Responses to "Zalegalizują medyczną marihuanę?"

Leave a Reply

Your email address will not be published.