
RZESZÓW. Prezydent Ferenc zabiera rowerzystom deptaki. Miłośnicy zdrowego trybu życia są oburzeni i zapowiadają protesty.
Rowerem do pracy przez centrum miasta lub rekreacyjnie z rodziną? Może się to okazać niemożliwe. Wszystko przez prezydenta Tadeusza Ferenca, który w czwartek podpisał zarządzenie, że wielbiciele dwóch kółek nie będą mogli rowerem przejechać ul. 3 Maja, Grunwaldzką i Kościuszki. Jak mówią urzędnicy z ratusza, to dla bezpieczeństwa.
Na rowerze do centrum można dojechać od strony RARR, gdzie kończy się ścieżka rowerowa. Później aleją Lubomirskich, jednak na ul. 3 Maja nie można już wjechać. Na rynku zakaz dla rowerzystów nie obowiązuje, mogą swobodnie poruszać się na dwóch kołach, ale już ulicą Kościuszki rower trzeba prowadzić. Taką paranoję w „mieście innowacji” wprowadza sam prezydent Ferenc.
– Prezydent jeździ po deptakach samochodem, a rowerzystom zabrania. Czy to nie jest nienormalne? – pyta Justyna z Rzeszowa, która na rowerze podróżuje na co dzień.
Urzędnicy miejscy decyzję prezydenta uzasadniają chęcią dbania o bezpieczeństwo pieszych.
– To nie jest przeciwko rowerzystom – zapewnia Maciej Chłodnicki, rzecznik prezydenta. – To ma służyć ochronie pieszych. Ostatnio nasiliły się skargi, że rowerzyści traktują deptak, jak ścieżkę rowerową. Na deptakach piesi powinni czuć się bezpiecznie, a tak się nie czują. Ostatnio doszło do dwóch potrąceń pieszych. Prezydent po prostu zareagował na skargi mieszkańców – tłumaczy.
(Nie) bezpiecznie
Jednak na rzeszowskich deptakach nie jest tak niebezpiecznie, jak to prezydentowi się wydaje, a jadący z dużą prędkością zdarzają się dość rzadko.
– Nie było żadnych wypadków – mówi komisarz Adam Szeląg, oficer prasowy Komendanta Miejskiego Policji w Rzeszowie. – Nawet na ul. Grunwaldzkiej, przez którą przejeżdżają samochody, nie było jakichkolwiek zdarzeń z udziałem rowerzystów – dodaje.
– Rowerzyści zwykle zwalniają, kiedy widzą ludzi i jeszcze nigdy nie miałam z nimi żadnego problemu, a na ul. 3 maja bywam dość często – mówi pani Janina. – Nawet jeśli zdarzy się jakiś szaleniec, to od tego jest przecież straż miejska, żeby takiego nieodpowiedzialnego młodzieniaszka ukarać, jak trzeba – dodaje.
– Strażnicy nie są po to, żeby pilnować prezydentowi miejsca pod ratuszem – mówi Marta N. z Rzeszowa. – Powinni wyłapywać i karać tych rowerzystów, którzy jeżdżą za szybko – dodaje.
– Czy nie można było po prostu namalować ścieżki rowerowej na deptakach, albo zaangażować straż miejską do łapania przekraczających prędkość rowerzystów? – pytają mieszkańcy Rzeszowa.
Ni z gruszki… zakaz
Jednak zdanie mieszkańców niewiele się w tym wypadku liczy. Osoby chcące z rowerem przedostać się przez deptaki muszą zsiąść i rower prowadzić. Ci, którzy nowemu zakazowi się sprzeciwią, będą łapani przez straż miejską, pouczani, a nawet karani mandatami. Ustanowienie zakazu poruszania się na rowerach po głównych rzeszowskich deptakach nie było konsultowane ze środowiskiem rowerzystów. Czy będą w związku z tym protesty mieszkańców?
– Chcemy wysłać pismo do prezydenta w tej sprawie. Jeśli uda się umówić na spotkanie, to porozmawiamy o zniesieniu zakazu. Jeżeli rozmowy i prośby nie odniosą sukcesu, będziemy myśleć o protestach – mówi Karol Skrobacz ze Stowarzyszenia Rowery.Rzeszow.PL. – Prawie wszyscy nas popierają, zastrzeżeń do rowerzystów nie ma ani policja, ani straż miejska. Nawet radni nie wiedzieli, że taki zakaz wejdzie w życie. Bez konsultacji z nami, tak ni z gruszki, ni z pietruszki, dowiedzieliśmy się, że prezydent wydał takie rozporządzenie. Mamy nadzieję, że uda się to cofnąć – dodaje.
Maciej Chłodnicki, rzecznik prezydenta powiedział nam, że wprowadzenie zakazu dla rowerzystów nie musi być ostateczną decyzją i wszystko może się jeszcze zmienić. Chodziło o zwrócenie uwagi na problem.
JAN ZIAJA: Ja na rowerze jeżdżę sporadycznie. Teraz wybrałem się przez ul. 3 Maja, bo miałem po drodze, ale myślę, że skoro są skargi mieszkańców, to może i słusznie taki zakaz został wprowadzony.
ANDRZEJ DEC: Mi się ten zakaz nie podoba. Trzeba poszukać jakiegoś kompromisu. Jeśli się rowerzystom uświadomi, że jest problem, bo piesi nie do końca czują się bezpiecznie, to myślę, że to przyniosłoby efekt.
MIECZYSŁAW KOTECKI: Zarówno wśród rowerzystów, jak i kierowców zdarzają się tacy, którzy jeżdżą niebezpiecznie. Jednak nie można za to karać wszystkich. Powinno się wprowadzić bezwzględne pierwszeństwo dla pieszych i karać rowerzystów, którzy nie będą się do tego stosować. Jest tu dość szeroko i wystarczy miejsca dla wszystkich.
NATALIA SZLACHCIŃSKA: Jestem przeciwna wprowadzeniu tego zakazu. Takie decyzje powstają, bo podejmuje je osoba nie jeżdżąca na rowerze. Nie po to zbudowano w Rzeszowie 150 km tras rowerowych, rozbudowano entuzjazm do rowerów, zainwestowano kilkaset tysięcy złotych w rowery miejskie, żeby rozwiązywać problem w taki sposób. Idąc tą logiką, ja sobie w takim razie życzę zakazu dla samochodów, bo też stwarzają niebezpieczeństwo wobec pieszych.
Blanka Szlachcińska



29 Responses to "Zamach Ferenca na rowerzystów"