Zamaskowani policjanci weszli do sklepów z dopalaczami

Fot. Arch. policji
Fot. Arch. policji

RZESZÓW, KROSNO. Policjanci i pracownicy sanepidu podczas wspólnej akcji przeciwko dopalaczom skonfiskowali ponad 100 opakowań.

Łącznie w obu sklepach zabezpieczono 108 opakowań z podejrzaną zawartością. Zajęte dopalacze będą teraz badane pod kątem zawartości przez biegłych. W akcji udział brało jedenastu podkarpackich policjantów i czterech pracowników sanepidu.

Kontrole były przeprowadzone w ramach ogólnopolskich wspólnych działań Policji, Państwowej Inspekcji Sanitarnej oraz Służby Celnej.

Udana akcja
Efekt przeprowadzonych w miniony weekend w całym kraju wspólnych kontroli to 33 zatrzymane osoby, wobec których wszczęto 35 postępowań przygotowawczych i przedstawiono 19 zarzutów z ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii, przechwyconych blisko 5 tys. opakowań z tzw. dopalaczami, a także narkotyki, m.in.: marihuana, amfetamina i mefedron, kilkaset opakowań sterydów oraz duże ilości różnych substancji chemicznych. W 25 przypadkach wydane zostały decyzje administracyjne o zamknięciu punktów sprzedaży. Funkcjonariusze policji ujawnili przy tym 2 plantacje konopi oraz 1 uprawę maku. Dodatkowo w trakcie prowadzonych wspólnych działań funkcjonariusze Służby Celnej zabezpieczyli 31 automatów do gier.

Z rzeszowskim sklepem walczą od kilku miesięcy
Ani sklep w Rzeszowie, ani w Krośnie nie został zamknięty. Nikogo też policjanci nie zatrzymali. Zabrali za to 64 opakowania podejrzanych specyfików. Wśród nich były takie jak: „imitacja sztucznego puchu śnieżnego”, „imitacja sztucznego mchu pawiego” czy „imitacja sztucznego śniegu do makiet modelarskich”. Dopalacze zostaną zbadane przez laboratorium w Radomiu. Na wyniki trzeba czekać około 2 – 3 miesiące.

Sanepid ma już wyniki z pierwszych kontroli sklepu w Rzeszowie. – Badania potwierdziły, że w sprzedawanych produktach były substancje psychoaktywne, tzw. środki zastępcze – potwierdza Jaromir Ślączka, szef Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Rzeszowie.

Na tej podstawie sanepid wydawał rzeszowskiemu sklepowi zakaz prowadzenia działalności. Ale taką decyzję musi odebrać właściciel sklepu, a ci się co jakiś czas zmieniają i rejestrują inną firmę, której wydany wcześniej zakaz nie dotyczy. I tak w kółko.

Być może na wakacjach sklep przy ul. Lenartowicza zostanie ostatecznie zamknięty, bo właścicielka lokalu wypowiedziała umowę najmu. – Okres wypowiedzenia ma się zakończyć w sierpniu – mówi Jaromir Ślączka.

Anna Moraniec

Leave a Reply

Your email address will not be published.