
KOLBUSZOWA. Pustki na strefie ulubionym tematem szyderstw internautów.
Dziś, ponad półtora roku od oficjalnego zakończenia uzbrajania terenów przy ul. Sokołowskiej pod Specjalną Strefę Ekonomiczną, nie znajdziemy tam fabryk i nowych miejsc pracy. Są za to puste pola, na których natkniemy się na spacerowiczów, lisy i zające. Nic dziwnego, że przedsięwzięcie, które kosztowało nas, podatników – bagatela – ponad 4,5 mln zł, stało się ulubionym tematem szyderstw kolbuszowskich internautów.
Oliwy do ognia dolała ostatnia wypowiedź posła PSL, Mieczysława Kacprzaka (51 l.), który stwierdził, że samorządy tworzą strefy tylko po to, by dobrze wyglądać w gazetach. – Pierwszy powinien być inwestor, potem strefa, nie na odwrót. Tymczasem samorządowcy tworzą strefy do własnych celów, bo mogą mówić: ja mam strefę! – krytykował Kacprzak.
Inwestorzy wolą Rzeszów i Mielec
Nerwy puszczają starostwu, które współuczestniczyło w uzbrajaniu strefy. Za pustki przy ul. Sokołowskiej na ostatniej sesji Rady Powiatu radni obwiniali burmistrza Jana Zubę (57 l.). Ten odpiera zarzuty: – Bardzo chcielibyśmy, żeby chociaż jeden inwestor pojawił się na strefie – zaznacza. – Byliśmy tego bardzo bliscy w ub.r. Gdyby firma Bart otrzymała dotację unijną, to dziś fabryka stałaby przy ul. Sokołowskiej. Niestety, stało się inaczej.
Burmistrz zapewnia, że robi co może, aby zainteresować inwestorów strefą. – Rozesłaliśmy oferty do pięciu ambasad, w tym do amerykańskiej, skąd dostaliśmy ciepły list, w którym pochwalono nas za profesjonalną promocję tych terenów – zdradza. – Niestety, dziś bardziej atrakcyjnym miejscem do inwestowania są strefy rzeszowskie i mielecka. Tam jest większy potencjał gospodarczy i przede wszystkim firmy, z którymi można współpracować.
Deklarują, że będą inwestować i na tym się kończy
– Jeżeli inwestorzy z tej samej branży są na placu obok siebie, to kooperacja między nimi jest bardzo łatwa. O wiele droższa byłaby współpraca między firmami zlokalizowanymi w Rzeszowie i Kolbuszowej. Chęć na inwestowanie w naszej strefie miała francuska firma branży lotniczej. W końcu wybrała strefę koło lotniska Jasionka. Dlaczego? Ano dlatego, że tak już działają MTU, Borg Warner i inne firmy z branży lotniczej – tłumaczy Zuba.
– Do zakotwiczenia na strefie zachęcamy również kolbuszowskich przedsiębiorców – przekonuje Zuba. – Oni deklarują, że będą inwestować. Ale jak na razie kończy się jedynie na deklaracjach. Inwestowanie wiąże się z olbrzymim ryzykiem. To są wielomilionowe wydatki. Nikt z miłości do miasta nie pójdzie do banku po kredyt i nie zbuduje fabryki. Dzieje się tak wtedy, kiedy jest biznes do zrobienia, i gdy z tego wynika rentowność przedsięwzięcia.
Paweł Galek


