
STALOWA WOLA. Kilka lat spierali się z właścicielem skrawka gruntu, a gdy doszło do porozumienia, miasto zmieniło plany.
Miasto oddało miejscowym kupcom teren pod budowę galerii handlowej. Było to 5 lat temu. Kupcy pobrali kredyty, ale budowa galerii nie ruszyła. Miasto z nową władzą ma nowe plany i teren pod galerię chce kupcom odebrać. Trwa spór.
Spór trwa o ok. 1 hektar powierzchni w samym centrum miasta. Samorządowcy poprzedniej kadencji długo trzymali na dystans zagraniczne supermarkety. Gdy zgodzili się na ich wejście, oddali miejscowym kupcom teren pod budowę galerii. I wtedy zaczęły się problemy.
Teren, rzec można, wymarzony. Hektar przestrzeni na wprost dworca autobusowego. W samym centrum miasta. Problem polegał jednak na tym, że w owym hektarze znalazł się kilkuarowy skrawek należący do osoby prywatnej. Winnego takiego niedopatrzenia do tej pory nie znaleziono. Osoba prywatna tylko na taką okazję czekała i ją wykorzystała. Trwało to jednak miesiące, a galeria jak była, tak jest wyłącznie na planach.
– Prowadzimy rozmowy z miastem – mówi Witold Habuda, przewodniczący Stalowowolskiego Stowarzyszenia Kupieckiego. Habuda jest oszczędny w słowach, bo negocjacje trwają. Negocjacje o odszkodowania. Kupcy zainwestowali pieniądze i przez kilka lat nie mogą ruszyć z budową. Teraz „w garści” trzyma ich paradoksalnie miasto. Magistrat zmienił plany i szukając całkiem okazałej i realnej dotacji unijnej, w miejscu planowanej galerii chce zrobić stację przesiadkową dla miejskiej komunikacji. – Mamy nadzieję, że negocjacje zakończą się bez poważnego uszczerbku dla budżetu miasta – twierdzi prezydent Lucjusz Nadbereżny. To stawia krzyżyk na kupieckiej galerii, która miała być rodzimą odpowiedzią na ekspansję zagranicznych sieci.
jam


