Zamiast nauczania czeka nas indoktrynacja

– Jeśli słyszę dziś, że w wielu polskich uczelniach odmawia się prawa doktorantom do cytowania św. Jana Pawła II, a także św. Tomasza z Akwinu, mówiąc, że to nie byli naukowcy, to jest niestety zgnilizna naszego systemu szkolnictwa wyższego, z którą będziemy musieli kończyć, poprzez wprowadzanie również do kanonu lektur dzieł Jana Pawła II – tłumaczył Przemysław Czarnek. Fot. Jakub Orzechowski/Agencja Gazeta

Więcej tekstów autorstwa świętych, nacisk na treści patriotyczne oraz katolickie, a przede wszystkim gruntowne modyfikacje w podręcznikach – to zmiany, jakie zapowiada minister Przemysław Czarnek. „Współczesna młodzież nie przeczyta już o Wałęsie, za to o Lechu Kaczyńskim będzie cały rozdział“- komentują internauci.

Szef resortu edukacji i nauki został w ubiegłym tygodniu zapytany w Polskim Radiu 24, co można zrobić, by treści patriotyczne, niepodległościowe i katolickie pojawiły się w polskich szkołach. – One już tam są. Trzeba zwiększyć wysiłki, żeby było ich więcej poprzez zmianę np. kanonu lektur, ale poprzez również spojrzenie gruntowne na podręczniki. Zwłaszcza podręczniki do historii najnowszej, które dopiero będą tworzone pewnie, bo to jest czwarta klasa w szczególności, a które będą pokazywały również losy naszej niepodległości w ostatnim stuleciu – podkreślił Czarnek.

Ocenił, że to bardzo ważne, by zrozumieć skąd jesteśmy i dlaczego żyjemy w wolnym, demokratycznym kraju. „Że zawdzięczamy to naprawdę ciężkiej pracy, poprzednim pokoleniom i obecnym jeszcze pokoleniom, starszym, którym stawiamy pomniki“.

Pytany o odzyskanie przez Polaków niepodległości zaznaczył, że w dużej mierze jest to także zasługa Kościoła katolickiego. Z kolei w innej rozmowie przyznał, że do kanonu szkolnego chciałby włączyć pisma Jana Pawła II.

Jest się czego bać

W sieci zawrzało. „Współczesna młodzież nie przeczyta już o Wałęsie, za to o Lechu Kaczyńskim będzie cały rozdział“ – komentują internauci.

„Patriotyzm jest potrzebny, bo wywołuje poczucie jedności, dumy i poszanowania kraju. Ale nie należy z tym przesadzać. Raczej pozwolić nauczycielom postępować bardziej swobodnie“ – czytamy na jednym z oświatowych forów.

„Przecież to jasne, że tu nie chodzi o nauczanie tylko wychowanie sobie ciemnej masy łatwej w rządzeniu. A skoro bierze się za to Czarnek do spółki ze specami z Kościoła to jest się czego bać – pisze ktoś inny. Podobnych opinii jest więcej: „Strach pomyśleć, jacy ludzie opuszczą mury takich szkół. To jest jakiś koszmar. Polska edukacja od dawna ma problem z wykształceniem jednostek myślących i potrafiących poradzić sobie w życiu. Teraz jeszcze czeka na nie indoktrynacja katolicko pisowska“.

Nie można zakłamywać historii

– Przemysław Czarnek powołał nowego dyrektora departamentu odpowiedzialnego za podstawy programowe, ale dopóki nie poda konkretnych przykładów, trudno dyskutować nad modyfikacjami – komentuje Stanisław Kłak, prezes ZNP na Podkarpaciu. – Na pewno będą zmiany w kanonie lektur. Ma być uwzględniona nauka Jana Pawła II, co w świetle obecnego zamieszania z kard. Stanisławem Dziwiszem chyba nie jest najlepszy pomysłem – dodaje.

W kwestii historii, można przypuszczać, czyja rola zostanie zwiększona, a jakie postaci minister „wygumkuje“ z podręczników. – Myślę, że działacze, którzy bardzo się zasłużyli dla Polski, zostaną odsunięci na dalszy plan. A nie można zakłamywać historii – nie ma wątpliwości prezes podkarpackiego oddziału ZNP.

Zaszczepienie w młodych ludziach przywiązania do ojczyzny nie jest złe, ale dopóki nie będzie w nim manipulacji. – Jeżeli patriotyzm zostanie oparty na jedynej słusznej ideologii partyjnej PiS-u oraz ideologii Kościoła, będziemy mieć państwo religijne albo państwo jednej opcji politycznej. Już to przerabialiśmy w okresie PRL-u – przypomina Stanisław Kłak. – Za słuszne uważano tylko to co partia PZPR za takie uważała. Jarosławowi Kaczyńskiemu i jego ekipie chyba się to marzy.

wk

8 Responses to "Zamiast nauczania czeka nas indoktrynacja"

Leave a Reply

Your email address will not be published.