
Chyba już wszystkie media w Polsce zdążyły poinformować o aresztowaniu Jacka O., byłego prezesa klubu piłkarskiego Stal Mielec, któremu zarzuca się posiadanie i rozpowszechnianie treści pedofilskich oraz zoofilskich z wykorzystaniem przemocy. O zatrzymaniu tego bardzo wpływowego działacza wiedziało wiele osób, w tym lokalnych dziennikarzy. Trwała jednak zmowa milczenia.
Jacek O. został zatrzymany 1 czerwca 2020 r. Miało to związek z prowadzonym przez Prokuraturę Okręgową w Siedlcach śledztwem na międzynarodową skalę.
Treści pedofilskie i zoofilskie
Zatrzymano w tej sprawie już prawie 80 osób. Jeden z nich, wówczas prezes Stali Mielec, usłyszał od śledczych zarzut popełnienia przestępstwa, które polega na tym, że „od co najmniej 2017 r. do marca 2020 r. posiadał i przechowywał w celu rozpowszechnienia pliki zawierające treści pornograficzne z udziałem małoletnich oraz pliki pornograficzne związane z posługiwaniem się zwierzęciem z prezentowaniem przemocy”.
Dowody musiały być na tyle mocne, że dwa dni później, 3 czerwca Sąd Rejonowy w Siedlcach zdecydował o jego tymczasowym aresztowaniu na okres co najmniej 3 miesięcy. Grozi mu od 2 do 12 lat pozbawienia wolności. Mężczyzna nie przyznaje się do winy.
Władze miasta, które łożą na klub publiczne pieniądze, nie komentują sprawy. Z kolei radni wypowiadają, ale tylko anonimowo: – Dziwne, że dopiero teraz ta sprawa wypływa. Przecież o aresztowaniu prezesa FKS w Mielcu wiedziało wiele osób: urzędników, działaczy, zawodników, dziennikarzy… Wszyscy oni milczeli – bulwersuje się jeden z rajców.
„Musimy się z tym zmierzyć”
Kibice najpierw nie dowierzali, atakując media za to, że (jak to określili), działają na niekorzyść Stali. Teraz jednak większość z nich ochłonęła. – Klub sportowy nie ma przecież bezpośredniego przełożenia ani winy, że prezes jest zatrzymany – przekonuje Szymon. – Mleko się wylało. Musimy zmierzyć się z rzeczywistością, która nas dotknęła. Klub również powinien zająć stanowisko w sprawie, mimo wszystko. Sytuacja jest delikatnie mówiąc niezręczna. O sprawie już jest głośno. Ludzie muszą przyjąć to do wiadomości, przetrawić. Niesmak jednak pozostanie – przyznaje Grzegorz, fanatyczny kibic Stali Mielec.
„Nasze media są uwikłane”
Stanowisko w tej sprawie wydał zarząd FKS, w którym informuje, że śledztwo prowadzone przez prokuraturę w Siedlcach nie ma żadnego związku z działalnością klubu. Aresztowanie Jacka O. i przemilczanie tego faktu przez większość lokalnych mediów wzbudza emocje. Odniósł się do tego Andrzej Talarek, znany mielecki publicysta i bloger. – Nasze media głównego nurtu czy inne pomniejsze, są uwikłane w zależności towarzysko – biznesowo – polityczne i mając na względzie swą egzystencję, mogą co najwyżej relacjonować wydarzenia, a i to nie wszystkie – napisał na blogu. – Najchętniej – bo to i bezpieczne, i przyciąga uwagę tłumu pragnącego krwi i mocnych zdarzeń, relacjonuje się wypadki wszelkiego rodzaju, samobójstwa, utonięcia, czy przysłowiowe dziury w jezdni, w które akurat ktoś wpadł lub wpaść może. Ale nawet i z tym często bywa fatalnie (…). Stal Mielec wchodzi do ekstraklasy, a jej prezes znika na cały miesiąc, tak ważny dla klubu, i nikt nie zapyta, a gdzieś to pan prezes się podziewa – irytuje się publicysta. – Bo jakoś nie uwierzę, że nikomu takie pytanie do głowy nie przyszło, że nikt nie słyszał plotek przynajmniej. No, może oprócz mnie, który piłką nożną nie interesuję się zupełnie. Więc ja nie pytałem, ale gdybym się interesował, to bym pytał i pisał. A nasze media nic. Zero.
Paweł Galek


