Zamieszanie z ogólniakami

Wacław Krawczyk, wicestarosta sanocki, stoi na stanowisku, że polityka oświatowa powiatu idzie w dobrym kierunku. Fot. Martyna Sokołowska
Wacław Krawczyk, wicestarosta sanocki, stoi na stanowisku, że polityka oświatowa powiatu idzie w dobrym kierunku. Fot. Martyna Sokołowska

POW. SANOCKI. Rodzice uważają, że decyzja o zorganizowaniu dodatkowego oddziału w II LO to próba naprawienia błędu zarządu powiatu sprzed kilku tygodni.

Kuriozalna sytuacja w powiecie sanockim. Urzędnicy najpierw zdecydowali o ograniczeniu naboru do sanockich ogólniaków, a teraz chcą w jednym z nich utworzyć dodatkowy oddział.

Decyzja odnośnie do utworzenia dodatkowego oddziału w II Liceum Ogólnokształcącym, jak wyjaśnia Wacław Krawczyk, wicestarosta powiatu sanockiego, spowodowana była licznymi sygnałami od rodziców uczniów, którzy z powodu ograniczonego naboru do sanockich ogólniaków, byli zmuszeni kontynuować kształcenie w ościennych powiatach.

– To próbny nabór. Oddział zostanie utworzony, jeśli zbierzemy grupę minimum 30 uczniów – zaznacza Wacław Krawczyk.

Co ciekawe, uczniowie, którzy z powodu ograniczonego naboru zdecydowali się kontynuować naukę w innej sanockiej szkole, nie mogą ubiegać się o miejsce w „dwójce”. – Faktycznie, oferta skierowana jest tylko do uczniów, którzy wybrali naukę w innych powiatach. Po wielu zarzutach pod adresem zarządu, że nasze decyzje powodują odpływ uczniów do ościennych powiatów, chcemy sprawdzić, ilu z nich faktycznie jest skłonnych wrócić do Sanoka i tutaj kontynuować naukę – wyjaśnia wicestarosta.

Chętni powinni do 17 sierpnia złożyć podanie w Biurze Podawczym Starostwa Powiatowego w Sanoku. Wymóg, jaki należy spełnić, aby ubiegać się o miejsce, to minimum 105 punktów z egzaminów gimnazjalnych.

Zawodówka zamiast ogólniaka?
Rodzice są zbulwersowani decyzją urzędników. – To mydlenie oczu i nieudolna próba tuszowania błędów zarządu powiatu, który zdecydował się ograniczyć nabór – uważa matka jednego z uczniów prosząca o anonimowość. – Dodatkowo dyskryminuje część uczniów, którzy nie dostali się do „dwójki” i wybrali naukę w innych sanockich szkołach. Niby dlaczego nie mogą składać podań, jeśli mają ochotę rozwijać swoje umiejętności akurat w tej szkole? – pyta.

Jej zdaniem, uczniowie ponoszą konsekwencje błędnych decyzji „na górze”. – W I LO było o 96 osób chętnych więcej niż miejsc, w II LO więcej o 50. Te dzieci poszły do innych szkół, a za nimi subwencja. Tyle się mówi o problemach w oświacie, a zamiast walczyć o uczniów, „zmusza się” ich do kontynuowania nauki w placówkach poza granicami miasta – zwraca uwagę nasza rozmówczyni.

Nasza rozmówczyni uważa, że decyzja zarządu o ograniczeniu naboru do ogólniaków obliczona była na wzrost zainteresowania uczniów sanockimi zawodówkami i technikami. – W „mechaniku” i „setce” po naborze jak zwykle zostały wolne miejsca, ale przecież żaden uczeń, który chce kontynuować naukę w ogólniaku, nie pójdzie do zawodówki – dodaje nasza rozmówczyni.

„Mydlenie oczu”
Rodzice uważają, że decyzja o zorganizowaniu dodatkowego oddziału w II LO to próba naprawienia błędu sprzed kilku tygodni, kiedy zarząd powiatu zdecydował o zlikwidowaniu po jednym oddziale klas pierwszych w dwóch sanockich ogólniakach. Nasza rozmówczyni nazywa to wprost “mydleniem oczu i próbą zatarcia błędów w sprawie naboru”.

Wacław Krawczyk na pytanie naszych reporterów o to, czy decyzja w sprawie likwidacji oddziałów faktycznie była pochopna, zaprzecza. – Jedno nie ma z drugim nic wspólnego. Organizujemy próbny nabór, bo chcemy sprawdzić, ilu faktycznie uczniów, którzy wybrali naukę w szkołach w innych powiatach, jest skłonnych wrócić do Sanoka i tutaj kontynuować kształcenie – zapewnia wicestarosta.

Martyna Sokołowska

Leave a Reply

Your email address will not be published.