Jako stały gość w Ogrodzie Miejskim im. Solidarności, czyli parku znanym pod tą nazwą przy ul. Dąbrowskiego w Rzeszowie, od wielu już lat czekam na jakiekolwiek zmiany. Miały zostać zbudowane m.in. nowe alejki, posadzone rośliny, zbudowany staw. Czytałem o tym już w lutym tego roku, w kwietniu, a teraz mamy już czerwiec i nic tam się nie zmieniło.
Dla niewtajemniczonych to jedno z niewielu miejsc zielonych w Rzeszowie, z którego można by zrobił prawdziwą perełkę. Niestety, w stolicy „innowacji” park w centrum miasta posiada alejki wyłożone asfaltem i płytami chodnikowymi pamiętającymi chyba jeszcze czasy nieboszczki komuny – popękane i zniszczone. Staw, a właściwie miejsce po dawnym stawie, to zarośnięta dziura. Gdziekolwiek by popatrzeć jest brud, gdzieniegdzie puszki po piwie. W pseudoparku rosną gdzieniegdzie rośliny, które posiały się chyba same. W niektórych krzakach, zwłaszcza od ulicy Dąbrowskiego, można zauważyć amatorów mocnych trunków. I tak naprawdę to wstyd, że w dalszym ciągu urzędnicy niewiele z tym miejscem robią. Owszem, jest wiele ważniejszych inwestycji w mieście, ale park z prawdziwego zdarzenia w samym centrum też by się przydał, a powiedzmy sobie szczerze, jego przebudowa kosztowałaby zaledwie kilka milionów złotych. To nie jest oszałamiająca kwota. I mam nadzieję, że na obiecankach miejskich urzędników się nie skończy, a prace wreszcie ruszą.
Redaktor Grzegorz Anton



