Zapadające się studzienki koszmarem kierowców

Zapadające się studzienki w Rzeszowie znajdują się m.in. na ulicy: Chrzanowskiej, Marszałkowskiej, Lisa-Kuli czy Hetmańskiej. Fot. Wit Hadło
Zapadające się studzienki w Rzeszowie znajdują się m.in. na ulicy: Chrzanowskiej, Marszałkowskiej, Lisa-Kuli czy Hetmańskiej. Fot. Wit Hadło

RZESZÓW. Podróżni narzekają, że na wielu ulicach miasta znajdują się zbyt nisko zawieszone lub zapadające się studzienki. Wjazd w „przeszkodę” może skutkować uszkodzeniem samochodu.

Niespełna dwa miesiące temu informowaliśmy Czytelników o problemach z nisko zawieszoną studzienką kanalizacyjną na ul. Hetmańskiej. Po naszej interwencji problem naprawiono. Od tego czasu odebraliśmy masę telefonów z podobnymi przypadkami w wielu różnych częściach miasta np. na ul. Lisa-Kuli, Okulickiego czy Marszałkowskiej. – Jeżdżąc po Rzeszowie trzeba uważać, aby nie urwać koła – skarżą się kierowcy.

Zdaniem rzeszowian, problemem na terenie miasta są przede wszystkim stare, zapadające się studzienki kanalizacyjne, które stwarzają olbrzymie zagrożenie. Dlaczego? Po pierwsze, wjazd samochodem z niskim zawieszeniem w takie „zapadlisko” może skutkować jego uszkodzeniem, a po drugie, kierowcy często starają się omijać dziury, co doprowadza do niebezpiecznych manewrów. – Niektórzy podróżni wiedząc, gdzie znajdują się felerne studzienki jeżdżą „na pamięć”, lecz przyjezdni niestety najczęściej w nie wpadają – tłumaczy pan Rafał, mieszkaniec Rzeszowa.

Ul. Chrzanowskiej
Ul. Chrzanowskiej

Na których drogach na terenie miasta można natrafić na przeszkody? Ulic jest sporo, a do najczęściej wymienianych należą: Lisa-Kuli, Okulickiego, Wincentego Pola, Hetmańska, Chrzanowska czy Marszałkowska. Naprawa wadliwych studzienek powinna zostać potraktowana priorytetowo, szczególnie że pojazdy wpadające w nie narażone są na urwanie miski olejowej, zerwanie osłon wygłuszających czy zniszczenie zawieszenia.

Miasto  zainterweniuje?
O sprawie poinformowaliśmy radnych miasta, którym temat niebezpiecznych studzienek znany jest od dłuższego czasu. – Problem oczywiście istnieje, dlatego jego rozwiązaniem musimy się solidnie zająć – tłumaczy Marcin Fijołek, przewodniczący klubu PiS w ratuszu. – Jeżdżąc po mieście można dostrzec wadliwe studzienki, stąd sam już jakiś czas temu wystosowałem w tej kwestii interpelację do prezydenta – dodaje. Swe wsparcie zadeklarował również Robert Homicki, radny Nowoczesnej, który obiecał zająć się sprawą na trzech poziomach. – Po pierwsze, zadzwonię z interwencją do Dyrekcji Dróg w Rzeszowie, po drugie – zgłoszę problem na najbliższej sesji Rady Miasta, a po trzecie, wystosuję do prezydenta interpelację – wyjaśnia Homicki. – Sam dostrzegam kłopotliwe studzienki chociażby na ul. Lwowskiej – dodaje. Należy więc mieć tylko nadzieję, że miasto wreszcie problemem się rzetelnie zajmie, a kierowcy będą mogli spokojnie odetchnąć.

Kamil Lech

Ul. Wincentego Pola
Ul. Wincentego Pola

10 Responses to "Zapadające się studzienki koszmarem kierowców"

Leave a Reply

Your email address will not be published.