
LEŻAJSK, NOWY SĄCZ. 4 lata więzienia dla przedsiębiorcy z Leżajska, pierwszoplanowej postaci afery, w którą mają być zamieszani ludzie ze świecznika władzy.
Marian D., prezes firmy paliwowej „Maante” z Leżajska i pierwszoplanowy bohater afery podkarpackiej, który, zdaniem śledczych, miał korumpować lokalnych urzędników państwowych, polityków, prokuratorów i księży, jest winnym wszystkich zarzucanych mu czynów. Tak orzekł w piątek (13.01.) Sąd Okręgowy w Nowym Sączu i wymierzył mu karę 4 lat bezwzględnego pozbawienia wolności oraz 120 tys. zł grzywny.
Proces Mariana D. ruszył w czwartek (12.01.) przed sądem w Nowym Sączu (ponieważ od rozpoznawania jego sprawy wyłączyli się rzeszowscy sędziowie) i ze względu na dobrowolne poddanie się karze oskarżonego wyrok został ogłoszony już na drugi dzień. Leżajski biznesmen był obecny na jego odczytaniu – został doprowadzony do sądu z aresztu, w którym przebywał.
– Sąd uznał Mariana D. winnym wszystkich 11 czynów, które zostały mu zarzucone w akcie oskarżenia i wymierzył mu łączną karę 4 lat pozbawienia wolności, jak również zapłatę grzywny w kwocie 120 tys. zł – mówi sędzia Bogdan Kijak, rzecznik prasowy ds. karnych Sądu Okręgowego w Nowym Sączu. – Pomimo tego, że wyrok został wydany w trybie dobrowolnego poddania się karze, jest nieprawomocny i przysługuje od niego odwołanie – dodaje sędzia.
Ostatecznie Marian D. spędzi za kratami krócej niż 4 lata. Sąd zaliczył mu w poczet kary okres aresztu tymczasowego – od 10 kwietnia 2015 r. do 13 stycznia 2017 r.
Kto miał być na „liście płac” biznesmena z Leżajska?
Zarzuty wobec Mariana D. dotyczyły gównie wręczania łapówek w postaci złota i gotówki. Na liście osób, które, zdaniem śledczych, miał korumpować, jest kilka nazwisk prominentnych osób z Podkarpacia, m.in. ks. Robert M., były proboszcz katedry polowej Wojska Polskiego, do którego miała trafić sztabka złota o wartości 130 tys. zł i Edward B., dyrektor Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Krośnie, który miał otrzymać łapówkę w kwocie 50 tys. zł (w dojściu do niego miał pomóc biznesmenowi m.in. nieżyjący już ks. Jan C., który w zamian za pomoc miał otrzymać kwotę 20 tys. zł.). Proces ks. Roberta M. i Edwarda. B. ruszył w lipcu ub.r. i toczy się z wyłączeniem jawności ze względu na obawę „naruszenia dobrych obyczajów”. W tym samym procesie na ławie oskarżonych miał zasiąść również ks. Jan C., którego prokuratorzy oskarżyli o podżeganie osoby publicznej do przyjęcia korzyści majątkowej. Zmarł jednak przed rozpoczęciem procesu, a jego sprawę sąd wyłączył do odrębnego postępowania.
Na liście płac Mariana D. znajdować mieli się również rzeszowscy prokuratorzy: Anna H., była szefowa Prokuratury Apelacyjnej w Rzeszowie, której miał wręczyć łapówkę w kwocie ponad 170 tys. zł i Zbigniew N., były szef rzeszowskiej Prokuratury Okręgowej oraz doradca ministrów sprawiedliwości, który miał otrzymać od leżajskiego biznesmena 450 tys. zł. Jak ustalili śledczy, były szef rzeszowskiej „okręgówki” miał pośredniczyć w korumpowaniu Anny H. To on, zdaniem prokuratury, miał nakłaniać Mariana D. do wręczenia jej korzyści majątkowej i ułatwić mu popełnienie tego przestępstwa. Zarówno Anna H., jak i Zbigniew N. usłyszeli w prokuraturze zarzuty i aktualnie przebywają w areszcie tymczasowym.
Obok Mariana D. na ławie oskarżonych zasiadł w czwartek również Zbigniew R., były minister infrastruktury i były szef Platformy Obywatelskiej na Podkarpaciu, który został oskarżony o podjęcie się załatwienia spraw z korzyścią dla leżajskiego przedsiębiorcy w zamian za łapówki w kwocie 120 tys. zł. – Ze względu na dobrowolne poddanie się karze przez Mariana D., sprawa Zbigniewa R. została wyłączona do odrębnego postępowania. Zgodnie z zasadami jakie obowiązują w procesie karnym ten sam sędzia który orzekał w sprawie Mariana D., nie może orzekać również w sprawie Zbigniewa R. po jej wyłączeniu, więc będzie się musiał nią zająć inny sędzia. Jako, że sprawa jest dość obszerna, będzie więc musiało minąć trochę czasu nim zostanie wyznaczony termin rozprawy – tłumaczy sędzia Kijak.
Katarzyna Szczyrek



15 Responses to "Zapadł pierwszy wyrok w aferze podkarpackiej"