Zapadły wyroki w „aferze solarowej”

Ostatecznie powiat zapłacił za solary 340 tys. złotych. Fot. Bartosz Frączek
Ostatecznie powiat zapłacił za solary 340 tys. złotych. Fot. Bartosz Frączek

BRZOZÓW. To prawdopodobnie najdroższe solary w Polsce. Czy urzędnicy powiatu przekroczyli uprawnienia?

Pół roku więzienia w zawieszeniu na dwa lata – takie wyroki usłyszeli oskarżeni w tzw. aferze solarowej. Sąd w Brzozowie uznał, że Wojciech P., Maciej R. i Witold K. poświadczyli w dokumentach nieprawdę i są winni tzw. fałszerstwa intelektualnego. Leska prokuratura zastanawia się, czy pociągnąć do odpowiedzialności także urzędników sanockiego starostwa.

Starostwo nie zamierza odwoływać się od wyroku, zapowiada jednak walkę o odszkodowanie za poniesione straty. – Chcemy jeszcze odzyskać pieniądze, które musieliśmy dołożyć, aby solary w końcu zaczęły działać, ale ogólnie wyrok jest dla nas korzystny, ponieważ sąd uznał winę oskarżonych – mówi nam Sebastian Niżnik, starosta sanocki.

Pieniądze, o których mówi starosta, to blisko sto tysięcy złotych, które trzeba było dołożyć, aby zamontować solary. Mimo ogromnych strat finansowych, powiat zdecydował się dokończyć inwestycję, bo to opłacało się bardziej niż zrezygnowanie z montażu instalacji. Tak wynika z ekspertyzy przygotowanej w lipcu 2011 roku przez Krajową Agencję Poszanowania Energii. W dokumencie czytamy też, że inwestycja od początku nie miała sensu: instalacja, która będzie działać przez około 20 lat zwróci się dopiero po siedemdziesięciu. Dodatkowo instalacja ma największą wydajność w lecie, kiedy budynek, w którym podgrzewa wodę, stoi praktycznie pusty.

Sąd początkowo zamierzał przyjrzeć się bliżej pracownikom sanockiego starostwa, ale zaniechał działań i w konsekwencji pod koniec 2011 roku umorzył wątek przekroczenia uprawnień i niedopełnienia obowiązków przez urzędników. Nie oznacza to jednak, że nie usłyszą zarzutów. Prowadzimy czynności dowodowe, sprawdzamy, czy zachodzą okoliczności uzasadniające podjęcie umorzonego postępowania – mówi Maria Chrzanowska, prokurator rejonowy w Lesku.

Miało być tanio i ekologicznie
Wszystko zaczęło się w 2008 roku, kiedy Dom Dziecka z ulicy Mickiewicza przeniesiono na ulicę Sadową do budynków Zespołu Szkół nr 4 w Sanoku. Aby zmniejszyć rachunki za ciepłą wodę ówczesne władze powiatu ogłosiły przetarg na zakup i montaż solarów. Sam projekt montażu kosztował 30 tys. zł, za solary starostwo zapłaciło blisko 200 tys., z czego 110 tys. to dofinansowanie z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej.

Firma odpowiedzialna za instalację podpisała dokumenty o dostarczeniu solarów do starostwa, mimo że tego nie zrobiła. Na ich podstawie starostwo wypłaciło oskarżonym blisko 200 tys. zł. Gdy w końcu sprzęt dotarł do starostwa, okazało się, że nie da się go zamontować, bo nie pozwala na to konstrukcja dachu. Firma, w której kupiono instalację, przygotowała bowiem projekt w oparciu o przestarzałą dokumentację. Z czasem wycofała się z montażu solarów, choć odebrała pieniądze za tę usługę.

Ostatecznie w połowie 2012 roku instalację zamontowała inna firma. Nie na dachu, jak pierwotnie zakładano, ale na ziemi.

Martyna Sokołowska

Leave a Reply

Your email address will not be published.