Zaprowadzą sprawiedliwość na targowisku

„Szwarc, mydło i powidło”, czyli to, co kupujący najbardziej lubią na targowisku przy ul. Okulickiego. Czy zapowiadana rewolucja na placu targowym kupującym wyjdzie na dobre? Fot. Jerzy Mielniczuk
„Szwarc, mydło i powidło”, czyli to, co kupujący najbardziej lubią na targowisku przy ul. Okulickiego. Czy zapowiadana rewolucja na placu targowym kupującym wyjdzie na dobre? Fot. Jerzy Mielniczuk

STALOWA WOLA. Kiedyś radny Nadbereżny stanął w obronie rodzimych kupców, a teraz prezydent Nadbereżny szuka wyjścia z kłopotliwej sytuacji. Debatom przyglądają się mieszkańcy, bo to o ich portfele też chodzi.

Kupcy handlujący na placu targowym przy ul. Okulickiego od jakiegoś czasu spotykają się z radnymi i prezydentem Lucjuszem Nadbereżnym. Żalów nie brakuje. Pomysłów na otarcie kupieckich łez jest mniej, ale z debat coś na pewno wyniknie. Na pewno będzie nowy bruk, bo obecnego za mało. Czy z targowiska zostaną przegonieni zagraniczni handlarze? Wątpliwe, a o to właśnie naszym chodzi.

Stalowowolski plac targowy można bez przesady nazwać targowiskiem niezgody. Przez lata jedni kupcy stawali przeciw drugim, razem przeciw miastu, a miasto walczyło z inkasentem, któremu opłaty targowe przeciekały przez palce. Kilka razy na placu pojawiały się różne ogólnopolskie telewizje.

Hal raczej nie będzie, nowy bruk raczej tak
Gdy ostatni raz na targowisko przyjechała telewizja, w szeregu z kupcami stanął Lucjusz Nadbereżny; wówczas radny, dziś prezydent. Nic dziwnego, że zarabiający na placu targowym od razu zapukali do jego gabinetu. Prezydent musiał wyjść do sali obrad samorządu, bo na jedno ze spotkań przyszło ponad 70 osób. To znaczy, że problem jest. Jest nim chociażby planowana budowa dwóch mniejszych hal targowych. Postawić je chce grupa bogatszych kupców. Protestują ci, którzy ze swoimi stołami i straganami musieliby się przenieść w inne miejsce. Za protestującymi stoi prezydent i raczej wygrają. Nowych hal nie będzie, ale za to targowisko zostanie zmodernizowane kosztem 3,5 mln zł. Na razie jest to tylko obietnica, bo miasto nie ma takich pieniędzy w budżecie i nowe ciągi handlowe powstaną, gdy Unia się dołoży. Kiedy? Nie wiadomo.

Kupcy pewnie zrezygnowaliby z nowego bruku, gdyby ktoś przegonił zagraniczną konkurencję. Ukraińcy, Bułgarzy czy Rumuni dobrze znają targowisko w Stalowej Woli i nigdy ich nie brakuje. Dla kupującego ceny mają bajecznie niskie. Niskie, bo nie płacą podatków, ale rzadko się zdarza, by celnicy czy inspektorzy z Izby Skarbowej któregoś wyrzucili. Mają pozwolenie na prowadzenie działalności gospodarczej w naszym kraju, płacą za miejsca targowe i to wystarcza. Rodzimi handlarze nigdy nie będą cenowo wobec nich konkurencyjni. Mogą tylko patrzeć, jak po tanie majtki do smagłolicego handlarza ustawia się długa kolejka. Prezydent Nadbereżny przyznał, że jest to niesprawiedliwe, ale tylko tyle mógł w tym temacie zrobić.

jam

Leave a Reply

Your email address will not be published.