
KOLBUSZOWA. Naprawiają spalony dach pływalni. Jak długo jeszcze?
Kolbuszowianie wciąż nie mogą się doczekać otwarcia części basenowej pływalni krytej „Fregata”. Zamknięcie obiektu jest efektem pożaru z 19 czerwca br., który strawił ponad 600 mkw. dachu. Problem w tym, że od tego zdarzenia minęły już prawie dwa miesiące, a niecki basenowe nadal są nieczynne. Irytację miłośników atrakcji wodnych potęguje fakt, że tego lata mamy do czynienia naprawdę z upalną pogodą.
Przypomnijmy, że ogień na kolbuszowskiej pływalni pojawił się podczas naprawy dachu, którą prowadzili pracownicy firmy Skanska. Żywioł strawił ok. 600 mkw. dachu pokrytego papą, pod którą znajdowała się wełna mineralna. W momencie wybuchu pożaru na pływalni przebywało 25 osób, w tym 15 dzieci. Na szczęście nikomu nic się nie stało.
Basen zamknięty do końca wakacji?
Po tygodniu okazało się, że obiekt pływalni może być użytkowany przez podmioty, które w nim dzierżawią pomieszczenia (m.in. klub fitness i gabinet SPA). Problem w tym, że zamknięta jest kluczowa część „Fregaty”, czyli basen. Na dachu pływalni wciąż trwają prace, które uniemożliwiają korzystanie z atrakcji wodnych. Kiedy basen będzie znów otwarty dla mieszkańców? Tego wciąż nie wiadomo. Pewności nie ma też burmistrz Jan Zuba (56 l.).
– Mamy zapewnienia od wykonawcy, że prace zostaną zakończone do końca wakacji – zapewnia burmistrz. – Ponowne użytkowanie pływalni jest jednak uwarunkowane zgodą na użytkowanie, którą będzie można uzyskać po: zakończeniu prac, wszystkich odbiorach i protokołach. Jeśli te warunki zostaną spełnione, natychmiast basen zostanie uruchomiony.
– W dalszym ciągu utrzymujemy stan zatrudnienia na „Fregacie”: ludzie mają dyżury, odbierają urlopy i wykonują prace związane z utrzymaniem czystości na obiekcie – zaznacza Zuba. – Wyliczyliśmy straty z tego tytułu, określona kwota została wpisana do porozumienia z firmą Skanska. Wystąpiliśmy do niej również o uwzględnienie strat podmiotów, które nie prowadziły działalności gospodarczej na pływalni ze względu na brak takiej możliwości.
Paweł Galek


