
Bardzo możliwe, że już wkrótce ZUS i inne instytucje państwowe dosłownie „zaleją” wnioski o wyrównanie świadczenia 500+ oraz emerytur. Powód? Uznanie przez Trybunał Konstytucyjny Julii Przyłębskiej, że byt człowieka zaczyna się od chwili jego poczęcia i mimo to, że w czasie ciąży jest zarodek, a potem płód jest zależny od kobiety i jej organizmu, w oczach prawa jest odrębną istotą. Skoro zatem tak, to wszelkie świadczenia należą się takiej odrębnej istocie od chwili, gdy plemnik jej ojca połączył się z komórką jajową jej matki. Do tego jesteśmy wszyscy starsi, niż mówi o tym nasza data urodzenia i tym samym nr PESEL. A to znaczy na przykład, że szybciej nam się należy emerytura!
Co do tego, że decyzja TK w sprawie zdelegalizowania aborcji w przypadku, gdy płód jest nieodwracalnie uszkodzony, albo nieuleczalnie chory przemyślana nie była, wątpliwości nie ma. Jednak chyba podejmujący tę decyzję nie wpadli na to, że ich pomysły będą potraktowane literalnie. I tak na przykład Maciej Rutka, gdyński poseł Lewicy, już skierował do właściwego oddziału ZUS-u wniosek o wyrównanie świadczenia 500+ dla swej córeczki Ingi. Powołując się na orzeczenie TK Julii Przyłębskiej, parlamentarzysta udowadnia w nim, że malutkiej Indze należy oddać 4,5 tys. złotych z tytułu świadczenia 500+ za okres ciąży jej mamy. Była bowiem wówczas, wg orzeczenia TK, odrębną istotą. Podobne roszczenie wysuwa zielonogórski radny i lekarz pogotowia, Robert Górski, od grudnia 2016 roku szczęśliwy tato trojaczków. Wiadomo, że nie będą jedyni – już wiele osób deklaruje, że domagać się będą wyrównania 500+ dla swoich dzieci.
Można oczywiście uznać, że Rutka i Górski uprawiają po prostu prowokację, bo każdy wie, że aby złożyć wniosek na 500+ trzeba podać imię, nazwisko, datę urodzenia i PESEL dziecka i oczywiste jest, że świadczenie przysługuje tylko narodzonym żywo dzieciom. Rzecz w tym, że inicjatywa obu panów pokazuje, jak bardzo kulawe i mętnie wyjaśniane jest orzeczenie TK pod wodzą Julii Przyłębskiej dotyczące niekonstytucyjności aborcji w sytuacji, gdy płód jest nieuleczalnie chory, czy nieodwracalnie uszkodzony. Albo bowiem w myśl tego orzeczenia jest się odrębną istotą od chwili poczęcia, albo się nią jednak nie jest. Jeśli 500+ nie przysługuje zarodkom i płodom, to nie są traktowane jak urodzone dziecko.
Kościół także głosi, że płód czy zarodek to taki sam człowiek, jak narodzony. Jednak nie traktuje ich tak samo jak narodzonych. Nie można na przykład ochrzcić zarodka czy płodu. Sakrament chrztu może dotyczyć tylko narodzonego żywo dziecka. Trudno jest też rodzicom pochować po katolicku płód, który obumarł wskutek poronienia. Godzą się na to tylko niektórzy kapłani i tylko gdy do poronienia doszło w tzw. wysokiej ciąży. Zatem i tu niby zarodek i płód to dzieci, ale jakieś takie jednak nie do końca „właściwe” dla ochrzczenia czy pochówku.
Jako zwyczajnych obywateli nie traktuje też płodów i zarodków kodeks karny. Za umyślne zabicie człowieka, w tym dziecka rzecz jasna, sprawcy grozi kara nawet 25 lat pozbawienia wolności, albo też dożywocie. Za wykonanie zabiegu aborcji lekarzowi grożą maksymalnie 3 lata za kratkami. Kobiecie, która się zabiegowi poddała nie grozi natomiast …nic. Co prawna pewnemu posłowi Porozumienia i pewnej działaczce pro life marzyłoby się i może dożywocie dla kobiety w sytuacji aborcji, ale wiadomo, że to tylko chore pomysły zrodzone przez chore umysły.
Wiadomo zatem, że ani w państwie, ani też w Kościele zarodek i płód nigdy nie były traktowane jak człowiek i obywatel. Teraz też nie są, ale domaganie się wyrównania świadczenia 500+ za czas ciąży oraz „dopisania” nam wszystkim okresu ciąży do wieku, może przysporzyć rządzącym sporo kłopotów i jeszcze bardziej jaskrawo obnażyć fakt, że ta władza potrafi koncernowo jedną rzecz: ośmieszyć się!
Redaktor Monika Kamińska



27 Responses to "Zarodek to dziecko? Zatem 500+ się należy!"