
SPEEDWAY EKSTRALIGA. Przed PGE Marmą jeden z najważniejszych meczów w tym sezonie.
Włókniarz Częstochowa, bezpośredni rywal w walce o miejsce w czołowej szóste ligi będzie najbliższym rywalem PGE Marmy. Podopieczni Dariusza Śledzia chcąc nadal liczyć się w walce o miejsce w play-off, muszą w niedzielę wygrać i to za 3 punkty.
Rzeszowianie będą w niedzielę chcieli odrobić 4-punktową stratę z pierwszego meczu w Częstochowie, a przy okazji zmazać plamę, jaką dali przed tygodniem w Tarnowie.
Pełna mobilizacja
W ekipie podkarpackiego beniaminka pełna mobilizacja, o czym najlepiej świadczy fakt, że w sobotę na treningu mają się zjawić wszyscy zawodnicy, łącznie z obcokrajowcami. – Trudno mówić o supernastrojach po ostatniej porażce. Chcemy w niedzielę pokazać, że występ w Tarnowie to był tylko wypadek przy pracy – mówi szkoleniowiec rzeszowian, Dariusz Śledź. W jego ekipie pod znakiem zapytania stoi występ Dawida Lamparta, który ciągle odczuwa skutki upadku w Tarnowie i w czwartek zrezygnował ze startu w półfinale Srebrnego Kasku (zakończył się po zamknięciu numeru). – W niedzielę zacisnę zęby, wezmę zastrzyki przeciwbólowe i pojadę – zapewnia Lampart.
Nikt nie chce baraży
Równie bojowe nastroje panują w ekipie z Częstochowy. – Dla obu drużyn jest to ważne spotkanie. Nikt nie chce jechać przecież w barażach, dlatego też do Rzeszowa przyjedziemy po zwycięstwo. Bracia Lagutowie i Daniel Nermark zazwyczaj dobrze się czuli na tutejszym torze. Liczę, że przebudzi się Rafał Szombierski, a cenne oczka dołożą Peter Karlsson i młodzieżowcy – mówi menedżer “Lwów”, Jarosław Dymek.
PGE MARMA – WŁÓKNIARZ
niedziela, godz. 18
Marcin Jeżowski


