
PRZEMYŚL. Już prawie zażegnano głodówkę pielęgniarek, ale…
Dziś (17 września) o godz. 8 protestujące pielęgniarki z Przemyśla mają znów zasiąść do negocjacji, tym razem z udziałem wyznaczonego przez ministerstwo mediatora Wojciecha Włodarczyka. Nie wiadomo, czy coś z nich wyniknie, bo pielęgniarki są oburzone zachowaniem się zarządu województwa. A to dlatego, że scedował on rozmowy z protestującymi na dyrektora Wojewódzkiego Szpitala w Przemyślu, Piotra Ciompę, ale gdy temu udało się dojść z nimi do porozumienia, zarząd miał zabronić mu podpisania wynegocjowanych warunków. – Przetrzymano nas, głodujące osoby przez weekend, bo marszałek i reszta zarządu mieli ważniejsze sprawy, na przykład kampanię wyborczą – skwitowała sytuację Ewa Rygiel, szefowa Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych Wojewódzkiego Szpitala w Przemyślu.
Protest głodowy pielęgniarek i położnych w przemyskim szpitalu trwa od 3 września. Liczba głodujących jest zmienna, bo dołączają nowe osoby, ale też niektóre muszą przerywać głodówkę ze względu na stan zdrowia. Przemyskie pielęgniarki chcą wyrównania ich płac do poziomu, jaki mają ich koleżanki z rzeszowskich szpitali. Te ostatnie bynajmniej nie są z tego powodu złe na nie. Przeciwnie, przyjechały licznie wesprzeć je w proteście. – Dlaczego dziewczyny z Przemyśla mają zarabiać o połowę mniej od nas? – pytały. Głodujące odwiedzili też przedstawiciele zarządu Rezydentów z Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy, przyjechali z Łodzi, Krakowa i Poznania. – Wspierają nas, bo jak sami mówią: dla młodego lekarza pielęgniarka to ogromne wsparcie i pomoc – wyjaśniała Ewa Rygiel, przewodnicząca ZZPiP przemyskiego szpitala.
Rozmowy protestujących z zarządem województwa są bardzo trudne, a na poprzednią mediator zaproponowaną przez ministerstwo protestujące się nie zgodziły podejrzewając u niej brak obiektywizmu.
Ostatnio, jak poinformowała Ewa Rygiel, było o krok od zażegnania sporu. W piątek (14 września) podczas rozmów, które zarząd województwa powierzył dyrektorowi szpitala, Piotrowi Ciompie doszło do konsensusu. Nie znamy szczegółów tych ustaleń, a wiemy jedynie, że to co zaproponował dyrektor po przedstawieniu finansów szpitala „na teraz” zadowalałoby pielęgniarki.
Jednak: – Z tego co nam wiadomo zarząd województwa nie zgodził się na te warunki i dyrektor ostatecznie ich nie podpisał – zdradziła Ewa Rygiel.
Dziś o godz. 8. w szpitalu ma pojawić się mediator z ramienia ministerstwa Wojciech Włodarczyk. Jego osoba nie budzi zastrzeżeń protestujących co do obiektywizmu, ale: – Tamte ustalenia z dyrektorem były piątkowe – podkreśliła E. Rygiel. – Zarząd potraktował nas lekceważąco! Kazano głodującym osobom czekać przez weekend! Byłyśmy mniej ważne od innych spraw, na przykład kampanijnych spotkań członków zarządu województwa – zauważyła. – To pokazuje, że dla zarządu tego się nie liczymy, nie jesteśmy ważnym elektoratem, ani ważnymi osobami – dodała rozgoryczona.
Monika Kamińska


