
RZESZÓW. Troje dzieci pary było w mieszkaniu, gdy Robert T. mordował ich matkę.
6 ciosów 20-centrymetrowym nożem otrzymała 40-letnia Elżbieta L., która w miniony wtorek (17 kwietnia) została brutalnie zamordowana przez byłego partnera – 51-letniego Roberta T. w mieszkaniu przy ul. Sobieskiego. Mężczyzna usłyszał już zarzut zabójstwa. Przyznał się do winy, ale tłumaczył śledczym, że wcale nie chciał zabić kobiety, tylko… ją nastraszyć.
W środę odbyła się sekcja zwłok 40-latki. – Kobieta otrzymała 6 uderzeń nożem, z czego cztery były w okolicę pleców, jedno w okolicę piersiową i jedno w ramię. Obrażenia te stanowiły bezpośrednią przyczynę zgonu denatki, a ich charakter nie dawał jej szans na przeżycie – mówi prok. Renata Krut, szefowa prowadzącej to śledztwo Prokuratury Rejonowej dla miasta Rzeszów.
Również w środę Robert T. usłyszał już w prokuraturze zarzuty. – Został mu przedstawiony zarzut zabójstwa – potwierdza prok. Krut. – Przyjęliśmy, że działał z zamiarem bezpośrednim pozbawienia życia. Podejrzany został przesłuchany. Przyznał się do zarzucanego mu czynu, ale twierdzi, że nie chciał zabić kobiety, jedynie ją nastraszyć. Złożony został już wniosek o zastosowanie względem niego tymczasowego aresztowania.
Zabójstwo na oczach dzieci?
– Tuż po zabójstwie pojawiły się informacje, jakoby naocznym świadkiem rodzinnej tragedii była 7-lenia córeczka Elżbiety L. i Roberta T. Czy to prawda? – dopytujemy w prokuraturze. – Z naszych ustaleń wynika, że w czasie, w którym doszło do zabójstwa, troje dzieci pary było w mieszkaniu swojego ojca, w którym kobieta została zamordowana (Elżbieta L. miała czworo dzieci, w tym troje z Robertem T.: 2,5-letniego chłopca, dziewczynkę w wieku 7 lat i 9-letniego synka. Od 3 miesięcy nie mieszkała z podejrzanym, z którym się rozstała – dop. red.) – przyznaje prokurator Krut. – Około godz. 12.30 denatka przyszła do tego mieszkania, więc podczas całego zdarzenia dzieci faktycznie były w mieszkaniu, ale czy widziały samo zdarzenie, tego dokładnie jeszcze nie wiemy. Poza tym wiek dzieci wskazuje na to, że my chcąc je przesłuchać będziemy musieli dokonać tego za pośrednictwem sądu, bo sami nie mamy takiej możliwości. Z wyjaśnień podejrzanego, bo oczywiście rozpytywaliśmy go o te okoliczności wynika, że dzieci w pomieszczeniu, w którym doszło do zabójstwa, nie było. Robert T. tłumaczył, że kiedy się zorientował co zrobił, zawiadomił karetkę pogotowia i twierdzi, że w tym momencie kazał dzieciom wyjść na podwórko. Na tę chwilę nie jesteśmy więc w stanie odpowiedzieć na pytanie, co dzieci widziały, na pewno były w mieszkaniu i zdarzeniu temu musiały towarzyszyć jakieś odgłosy – kończy prokurator.
Poszła ugotować mu zupę
Do tragedii doszło w jednym z mieszkań na pierwszym piętrze kamienicy przy ul. Sobieskiego 8 w Rzeszowie. Od sąsiadów Elżbiety L. wiemy, że tamtego dnia 40-latka udała się do mieszkania Roberta T., by ugotować mu zupę. Para nie mieszkała ze sobą od 3 miesięcy, kobieta wyprowadziła się z kamienicy do mieszkania zmarłej matki. Najprawdopodobniej przyczyną rozstania była przemoc domowa. Od znajomych 40-latki wiemy, że miała być bita przez Roberta T., mieli założoną niebieską kartę. Kilka dni przed tragedią miała żalić się dzielnicowemu na zachowanie konkubenta.



2 Responses to "Zarzuty dla sprawcy masakry w centrum Rzeszowa"