Zasada kija i marchewki może okazać się dobra dla pacjenta

3.qxd

Od nowego roku osoby po zawale oraz te, które wymagają wszczepienia protezy stawu biodrowego, zostaną objęte kompleksową usługą medyczną. Ma to być pilotaż, który, jeżeli się sprawdzi, zostanie rozszerzony na inne procedury. Brzmi dobrze, bo oznacza, że pacjent nie będzie traktowany jak zło konieczne, ale będzie mógł liczyć na dłuższe nim zainteresowanie, monitorowanie stanu zdrowia (bez konieczności dopominania się i walczenia o miejsce w kolejce do specjalisty) i rehabilitację.

Wiadomo zaś, że odpowiednio wcześnie wdrożona rehabilitacja daje szanse na to, że osoba po zabiegu wróci do aktywności zawodowej, w dodatku  nie będzie generowała kosztów zasiłków chorobowych czy rent. Jako pacjenci możemy być więc zadowoleni. Czy pomysł spodoba się wszystkim? Pewnie nie. Niektóre placówki dotychczas wolały realizować bardzo wąskie zakresy najlepiej opłacanych świadczeń na zasadzie „zoperować i odesłać”. A takie teraz będą wyceniane o nawet 20 – 30 proc. gorzej niż dotychczas. Tylko jeżeli staną się nieopłacalne, to zostaną zamknięte, a wtedy chorzy zostaną zmuszeni do stania w kolejce tam, gdzie co prawda leczą kompleksowo, ale nie dadzą rady „przerobić” w tym samym czasie dwukrotnie więcej pacjentów, chyba, że za kompleksowość naprawdę zaczną porządnie płacić. A nie ma przecież człowieka, który nie potrafi odróżnić kija od marchewki.

Redaktor Anna Moraniec

Leave a Reply

Your email address will not be published.