Zastopowali ZAKSĘ

Fot. PAP
Fot. PAP

PLUSLIGA. Na zakończenie I rundy resoviacy wygrywają z mistrzem Polski.

– Gramy coraz lepiej i to cieszy. Jest walka, choć sety w naszym wykonaniu są różne. Nie utrzymujemy jeszcze w każdym z nich tej swojej cierpliwości, ale na pewno zwycięstwo takie jak w Kędzierzynie jest budujące – mówi trener Assco Resovii, Andrzej Kowal, którego zespól zatrzymał niepokonaną od 12 meczów ZAKSĘ.

Wicemistrzowie Polski pokonali w meczu na szczycie PlusLigi, pełnym zwrotów i emocji, obrońców tytułu, przełamując jednocześnie serię pięciu z rzędu porażek z ZAKSĄ. – Zdawaliśmy sobie sprawę, że to spotkanie rozegra się tylko i wyłącznie w polu serwisowym i tak też było – analizuje sobotni pojedynek Marcin Możdżonek, środkowy Asseco Resovii. – W I secie zagrywaliśmy świetnie i przytrzymaliśmy ich blokiem. W kolejnych dwóch przestaliśmy dobrze zagrywać, a ZAKSA ma chyba najlepsze przyjęcie ze wszystkich zespołów w lidze. Toniutti mając piłkę dograną perfekcyjnie robi sobie co chce na siatce, stąd taka ich wysoka przewaga. W IV secie znów wrzuciliśmy wyższy bieg w serwisie i to się opłaciło. Tie-break to już była trochę wojna nerwów, ale byliśmy już pewni siebie i tę pewność zachowaliśmy do samego końca – mówi Możdzonek, który jest gwarancją sukcesu ekipy z Rzeszowa. Z powodu kontuzji nie grał w meczach z Cuprum, Jastrzębskim Węglem i GKS-em Katowice, a były to jedyne porażki wicemistrzów Polski.

W Kędzierzynie wejście na boisko doświadczonego środowego Asseco Resovii, a także przyjmującego Marko Ivovicia odmieniło grę wicemistrzów Polski. – Z całą pewnością ten mecz podbuduje całą drużynę i odbuduje indywidualnie Marko, który rozegrał kapitalny mecz – dodaje Możdżonek, którego zespół po III setach był bliski porażki. – Wydawało się, że jesteśmy na dobrej drodze do zwycięstwa za trzy punkty. Niestety, wszedł Ivović i zagrał znakomicie, chyba mecz sezonu. Nie mogliśmy go za bardzo zatrzymać. Resovii dodało to skrzydeł i pozwoliło wrócić do gry, a tie-break to już loteria i więcej szczęścia było po stronie rywala – mówi Mateusz Bieniek, środkowy ZAKSY, a Dawid Konarski dodaje. – Resovii pomogło wejście Marko Ivovicia, który trochę się w tym kwadracie zasiedział i widać było, że go nosi.

Serbski przyjmujący ostatnio był w wyraźnym dołku i zanosiło się w końcówce III seta, że nadal z niego nie wyjdzie, ale trener Kowal obdarzył go zaufaniem i się nie zawiódł. To on niemal w pojedynkę rozstrzygnął losy IV seta i dodał wiary zespołowi. – Trzeba mieć zaufanie do zawodników, bo w przeciwnym razie nie byłoby wyników. W ostatnim czasie Marko nie grał, ale jego ambicja była bardzo podrażniona i bardzo się cieszymy, że tak świetnie zagrał – mówi Kowal, który miał też trenerskiego nosa w tie-breaku. Przy stanie 8:8 na zagrywkę desygnował Thibaulta Rossarda i goście odskoczyli na trzy punkty przewagi. – Wiedzieliśmy, że on ma najlepszą zagrywkę w zespole z Rzeszowa – mówi Bieniek. – Dwa razy zagrał dobrze, a raz mieliśmy niefart, bo piłka gdzieś się po taśmie nam przewinęła i spowodowała „zamęt”. W tym jednym ustawieniu rywale odskoczyli na trzy punkty i już później nie mogliśmy ich dogonić – mówi środkowy ZAKSY.

ZAKSA Kędzierzyn-Koźle 2
ASSECO RESOVIA 3
(23:25, 25:18, 25:18, 18:25, 13:15)

ZAKSA: Toniutti 3, Deroo 22, Wiśniewski 12, Konarski 16, Tillie 8, Bieniek 4 oraz Zatorski (libero), Czarnowski 1, Pająk, Witczak, Buszek 1.
ASSECO RESOVIA: Drzyzga 1, Rossard 7, Lemański 12, Schmitt 16, Perrin 16, Nowakowski 2 oraz Wojtaszek (libero), Możdżonek 6, Tichacek, Schops, Dryja, Ivović 14.
Sędziowali: P. Król i P. Burkiewicz. Widzów: 3000. MVP: Marko Ivović.

rm

Leave a Reply

Your email address will not be published.