Zatańczyć z „Góralami”

Trzy dotychczasowe wizyty Podbeskidzia w Mielcu kończyły się zwycięstwami przybyszy z Bielska-Białej. – W sobotę będzie inaczej – zapewniają Andreja Prokić (z prawej) i pozostali piłkarze PGE Stali. Fot. Stal Mielec

FORTUNA I LIGA. Mielczanie u siebie nigdy nie pokonali Podbeskidzia. W sobotę dojdzie do przełamania?

Bardziej elektryzującego pożegnania sezonu przy Solskiego nie mogliśmy sobie wyobrazić. Trzecia w tabeli PGE Stal mierzy w czwarte kolejne zwycięstwo, jej przeciwnikiem będzie niepokonany od pięciu kolejek wicelider z Bielska-Białej.

Choć piłkarze Podbeskidzia trenują w całkiem przyjemnych okolicznościach przyrody, u podnóża wysokiego na ponad 1100 metrów Klimczoka, podkarpacki klimat wręcz uwielbiają. „Górale” w I lidze wygrali wszystkie trzy mecze na boisku Stali, i to do zera! Mielczanie odpowiadali pięknym za nadobne do sierpnia tego roku, gdy dostali w Bielsku bęcki 1-4. Bukmacherzy więcej szans w sobotnim hicie dają gospodarzom i trzeba wierzyć, że to oni zatańczą z „Góralami”, przełamując fatum.

Ligowe cuda

W przypadku zwycięstwa piłkarze Dariusza Marca mogą spędzić zimę nawet w wygodnym fotelu lidera. Choć to jednak mało prawdopodobne, gdyż nie wydaje się, by przewodząca stawce Warta Poznań potknęła się na Wigrach Suwałki. Z drugiej strony, w lidze dzieją się przedziwne rzeczy. W środę broniąca się przed spadkiem Odra Opole rozbiła celującą w ekstraklasę Miedź Legnica (3-0) i wieść niesie, że na Dolnym Śląsku już szukają kogoś w miejsce trenera Dominika Nowaka. Jedno jest pewne: najgroźniejszy konkurent Stali ma poważne problemy, a jego droga na szczyt znacznie się wydłużyła.

– To nie nasz biznes – odpowiadają w Mielcu, podkreślając, że najlepiej liczyć na samego siebie.

Obeznani z Ekstraklasą

Znalezienie sposobu na „Górali” łatwe nie będzie, bo zespół Krzysztofa Brede złapał wiatr w żagle i pruje do wymarzonej ekstraklasy niczym jacht Wild Oats w regatach Sydney-Hobart. Cztery zwycięstwa i remis, strzelający jak na zawołanie Karol Danielak (10 trafień) – oto wizytówka Podbeskidzia. Sobotni mecz można zresztą reklamować jako pojedynek drugiej najlepszej ofensywy (35 goli bielszczan) z najszczelniejszą defensywą (17 straconych bramek Stali) ligi. W kadrach obu drużyn jest mnóstwo jakości, ale to przyjezdni mają więcej zawodników z przeszłością w ekstraklasie. W jedenastce, która wybiegła ostatnio przeciwko Chojniczance, tylko czterech piłkarzy nie grało wcześniej na tak wysokim poziomie. Reszta zaliczyła w ekstraklasie łącznie 450 występów. Rekordziści to Kornel Osyra (kiedyś Piast Gliwice), Filip Modelski (Jagiellonia Białystok) i Adrian Rakowski (Zagłębie Lubin).

Jednym z bardziej doświadczonych zawodników gospodarzy jest Mateusz Mak. Skrzydłowy wraca do składu po krótkiej pauzie spowodowanej urazem. – Obiecuję, że razem z kolegami zostawimy na boisku serce. Bardzo liczymy też na wsparcie kibiców. Podbeskidzie to silny zespół, są tam świetni skrzydłowi Danielak i Sierpina, ale posiadamy odpowiednie atuty, by im odpowiedzieć. Ostatnie mecze potwierdziły jak dobrą drużyną jesteśmy. Jestem przekonany, że w sobotę pokażemy naszą moc – deklaruje odważnie zdobywca 5 goli dla biało-niebieskich.

PGE STAL – PODBESKIDZIE
Sobota, godz. 12.40
Transmisja w Polsacie Sport

Tomasz Szeliga

Leave a Reply

Your email address will not be published.