
Blisko miesiąc temu spłonął doszczętnie sklep i serwis rowerowy, prowadzony przez Maksymiliana Makucha i jego partnerkę. Dla pary pasjonatów jednośladów było to jedyne źródło utrzymania. Młodzi, ambitni, zawsze uśmiechnięci mieszkańcy Niska zostali bez środków do życia.
Jeszcze nie tak dawno liczyli, że nadchodzący sezon i luzowane obostrzenia pandemiczne pozwolą im na wiosenny rozruch na pełnych obrotach. Niestety, 20 kwietnia około południa doszło na ulicy Sportowej w Nisku do pożaru sklepu. W zdarzeniu ucierpiała jedna osoba, nastoletni chłopiec, który doznał oparzeń ręki. Ze względu na zadymienie sklepu spowodowane palącymi się m.in. oponami oraz innymi akcesoriami sportowymi, z dorobku pana Maksymiliana nie udało się nic uratować. Na pomoc rodzinie z małym dzieckiem ruszyli mieszkańcy Niska. Pan Maksymilian i jego pracownicy wielokrotnie służyli pomocą w sprawie doboru i napraw rowerów, więc ci, którzy z jego wsparcia korzystanie, nie mogli teraz zostać obojętni. Na rzecz Maxłatki utworzono także zbiórkę publiczną na portalu zrzutka. – Zwracam się z prośbą do wszystkich chętnych dobrych dusz – pisze inicjatorka zbiórki Karolina Sikora. – 20 kwietnia zawalił się świat młodej rodzinie. Nagle spłonął serwis oraz sklep rowerowy Maxłatka. Serwis został założony przez młodego Maksymiliana Makucha, który kierował nim wraz z partnerką. Biznes, który z wielką pasją prowadzili, był jedynym źródłem utrzymania ich rodziny. Para ma malutkiego synka. Pani Karolina opisuje, że spłonęło dosłownie wszystko, w tym rowery klientów. – Niektóre z nich warte były naprawdę ogromne kwoty. Zniszczona została masa nowych części, narzędzia. Dosłownie zostały tylko zgliszcza. Maksymilian uratował tylko jeden rower. Pożar wybuchł nagle i bardzo gwałtownie się rozprzestrzenił. Nie było szans na uratowanie czegokolwiek. Młodzi, ambitni, zawsze uśmiechnięci zostali bez środków do życia. Z informacji przekazanych przez organizatorkę zbiórki wynika, że straty na tę chwilę już sięgają 100 tysięcy złotych, a to tylko mała część wartości dobytku. – Mam gorącą prośbę. Pomóżmy Maksowi i jego rodzinie odbudować to, na co bardzo ciężko zapracował. Dla nas to niewiele. Nawet symboliczna kwota. Jeśli jednak zbiórka dotrze do wielu, to się uda. Pokażmy wielkie serce
– apeluje pani Karolina. Zbiórka na rzecz Maksa i jego rodziny prowadzona na portalu zrzutka.pl pod hasłem: „Na pomoc w odbudowie serwisu rowerowego”. Do jej zakończenia pozostały jeszcze 43 dni. Do wczoraj udało się zebrać ponad 20 tys. zł. Jesteśmy przekonani, że rowerowa społeczność nie zawiedzie i pan Maksymilian i jego załoga już wkrótce na nowo otworzą Maxłatkę!
mrok



One Response to "Zawalił się świat rowerowych pasjonatów"