Zawinił błąd pilota

O tragedii na mieleckim lotnisku głośno było w całej Polsce. Fot. Paweł Galek
O tragedii na mieleckim lotnisku głośno było w całej Polsce. Fot. Paweł Galek

MIELEC. Państwowa Komisja Badania Wypadków Lotniczych ogłosiła raport dotyczący tragicznej śmierci ojca i syna na mieleckim lotnisku.

Znamy już oficjalne przyczyny tragicznego wypadku awionetki na mieleckim lotnisku, w wyniku którego śmierć ponieśli dwaj mężczyźni: ojciec (43 l.) i syn (16 l.). Państwowa Komisja Badania Wypadków Lotniczych przygotowała wstępny raport w sprawie tragedii, do której doszło 21 lipca br. Zdaniem komisji, katastrofę spowodował fakt, że maszyna ruszyła pod zbyt ostrym kątem i na starcie miała za małą prędkość.

O tragedii w rejonie mieleckiego lotniska, do której doszło 21 lipca br., szeroko informowaliśmy na łamach Super Nowości. Przypomnijmy, że awionetka z dwiema osobami na pokładzie wystartowała przed godz. 8 rano i chwilę potem nagle runęła w dół. Maszyna spadła tuż za ogrodzeniem lotniska i stanęła w płomieniach. Z samolotu pozostała tylko część ogona. Reszta się spaliła. Śmierć na miejscu ponieśli lecący samolotem mężczyźni.

„Wystartował pod zbyt ostrym kątem”
Byli to mieszkańcy województwa śląskiego: ojciec (43 l.) z synem (16 l.). Dzień wcześniej zawitali oni do Mielca, by wrócić samolotem do swego domu. Rozbita maszyna to Pelegrin Tarragon, ultralekki dwuosobowy samolot na łotewskich numerach rejestracyjnych, należący do osoby prywatnej. Przyczyny wypadku owiane były mgłą tajemnicy. Były tylko domysły. Wszystko miała ustalić Państwowa Komisji Badania Wypadków Lotniczych.

Niedawno instytucja ta opublikowała wstępny raport w tej sprawie. Możemy z niego się dowiedzieć m.in, że awionetka wystartowała pod zbyt ostrym kątem i miała za małą prędkość. To spowodowało, że pilot stracił panowanie nad maszyną, która wpadła w tzw. korkociąg i z urządzenia do latania przeobraziła się w spadający bezwładny przedmiot.

Z raportu wynika, że tuż przed uderzeniem awionetki w ziemię uruchomiony został system ratowniczy. Okazało się jednak, że był on niesprawny. – Urządzenie było źle zamontowane, źle połączone ze statkiem powietrznym. Oddzieliło się, a samolot zderzył się z ziemią – mówił TVP Rzeszów Ryszard Rutkowski z komisji. – Nawet gdyby było inaczej, to odległość samolotu od ziemi była zbyt mała, żeby spadochron mógł się otworzyć.

Paweł Galek

One Response to "Zawinił błąd pilota"

Leave a Reply

Your email address will not be published.