
RZESZÓW, PODKARPACIE. Branża budowlana krytykuje politykę przetargową GDDKiA.
Od kilku już lat słyszymy skargi ze strony branży budowlanej o niekorzystnych warunkach realizowania kontraktów drogowych w Polsce. Skoro dróg nie opłaca się budować, to czemu GDDKiA w kolejnych przetargach znajduje firmy chętne je budować?
– Jak pokazuje doświadczenie, do ryzykownej gry tak samo przystępują wykonawcy robót, jak i usług – mówi Jan Styliński, prezes Zarządu Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa. – Bez względu na to, jak opresyjne warunki kontraktu określi zamawiający, zawsze znajdzie się kilku lub kilkunastu chętnych do zawarcia zakładu bukmacherskiego z państwem.
Zamówienia publiczne w Polsce największe szanse dają najtańszej ofercie, nawet jeśli zamawiający wie, że nie da się zamówienia wykonać za daną cenę, albo że nie skalkulowano wszelkiego ryzyka. Stąd też nawet wykonawcy o ugruntowanej reputacji nie byli w stanie na dłuższą metę konkurować z podmiotami oferującymi ceny poniżej rozsądku i włączały się w wyniszczającą grę próbując optymalizować koszty lub również niedoszacowując ryzyka.
Jakby tego było mało dokumentacja, na podstawie której dokonuje się wyboru wykonawców, zawiera wady, które powodują, że faktyczne koszty wykonania są o 10-25 procent wyższe niż szacowali wykonawcy. Dokumentacje i projekty są słabe, bo tu również dominuje kryterium najniższej ceny.
Do tego dochodzą inne wady systemu, jak np. nadmierne otwarcie rynku. GDDKiA chwali się, że o zamówienia dziś ubiega się wielokrotnie więcej podmiotów niż np. 7-8 lat temu. Jednocześnie nie udowodniono, że otwarcie rynku wpłynęło pozytywnie na efektywność realizacji projektów. Obserwacja licznych upadłości zerwanych kontraktów nasuwa wniosek, że jest zupełnie odwrotnie.
Dlaczego więc, mimo tych wszystkich negatywnych zjawisk, wciąż pojawiają się chętni do startowania w drogowych przetargach i kolejni chętni, którzy chcą być podwykonawcami na ryzykownych budowach? Odpowiedź jest prosta. Firmy budowlane, aby przetrwać, muszą mieć kontrakty. Często realizują je na granicy opłacalności, ale pozwala im to przetrwać na rynku.
Artur Getler
KOMENTARZ
Jan Styliński, prezes Zarządu Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa
– Pomimo wad i rażąco niesprawiedliwych postanowień umów i tak wielu wykonawców złoży oferty. GDDKiA w sposób całkowicie nieuprawniony twierdzi wówczas, że jest duże zainteresowanie i spora konkurencja, a zarzuty formułowane przez wykonawców przed przetargiem to tylko pojedyncze głosy mało rzetelnych firm. Całkowicie błędny i manipulacyjny jest często podnoszony przez GDDKiA argument, że skoro zgłaszają się firmy, to widocznie warunki kontraktu są akceptowalne. Proszę powiedzieć to samo nędznie wynagradzanym pracownikom. Może nie powinni byli przyjmować pracy i pozostać na bezrobociu…?



3 Responses to "Zawsze znajdzie się wykonawca ryzykant"