
RZESZÓW, PODKARPACIE. To, co zbiorą Polacy, trafi na stoły i do salonów kosmetycznych zachodniej Europy.
Mięczaki na Podkarpaciu może zbierać każdy, ale ich skup mają prawo prowadzić tylko takie firmy, które otrzymały zgodę Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Rzeszowie. RDOŚ wyznacza także górne ilościowe limity zbioru winniczków, których nie można przekroczyć.
Ślimaki winniczki znajdują się w Polsce pod ochroną, wobec czego można je zbierać wyłącznie od 20 kwietnia do 21 maja i dotyczy to tylko tych osobników, których średnica muszli jest większa niż 31 mm. Winniczków nie można zbierać w parkach narodowych, krajobrazowych i rezerwatach przyrody. Zbieracze w poszukiwaniu mięczaków penetrują więc lasy, parki miejskie i trawniki.
Populacja ślimaków w zależności od intensywności zbiorów zmienia się i zdarza się, że w niektórych województwach obowiązuje nawet kilkuletni zakaz ich zbioru. Na Podkarpaciu tego problemu nie ma, ślimaki są i zbierać je można, i można na nich także zarobić.
– Jeżeli ślimaków jest mniej, wstrzymuje się zbiory, by dać szansę na odrodzenie się gatunkowi – mówi Magdalena Grabowska, rzecznik Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Rzeszowie. – Limit zbioru w danym roku zawsze oparty jest na wyliczeniach z ubiegłego roku. Sprawdzamy, o jaki tonaż wystąpili prowadzący skupy rok wcześniej i ile ślimaków udało im się zebrać.
A według szacunków, eksport winniczków z Polski do Europy Zachodniej wart jest około 3 mln euro rocznie. I choć ślimaki kojarzą się ze stworzeniami, którym się nigdzie nie spieszy, to z ich zbiorem trzeba się mocno spieszyć. Do końca maja już niewiele czasu. W czerwcu skupy ślimaków już winniczków nie będą mogły przyjąć.
A jak wygląda zainteresowanie tym nietypowym biznesem? – W 2014 r. z wnioskiem o zgodę na pozyskanie ślimaka winniczka zwróciło się 6 podmiotów. Otrzymały one zezwolenia na pozyskanie łącznie 24 ton. Faktyczne pozyskanie ślimaków wyniosło 23 333 kg – mówi Magdalena Grabowska z RDOŚ w Rzeszowie. – Na podstawie średniej za okres najmniejszego pozyskania ślimaków winniczków zamykający się w latach 2011 – 2013 przyjęto wskaźnik pozyskania na 2014 rok w wysokości – 11,44 proc. Limit pozyskania ustalono na 30 – 50 ton na 2014 r. Współczynnik pozyskania w tym roku został pokreślony na 12,83 proc. Ilość ślimaków do pozyskania będzie oscylować w granicach 30 – 60 ton. W 2015 r. wpłynęło 8 wniosków o zgodę na pozyskiwanie ślimaka winniczka.
Eksperci twierdzą, że z tych mięczaków można wykorzystać praktycznie wszystko, także na leki i kosmetyki. Muszle kupują Francuzi, a następnie nadziewają tuszką ślimaka i sprzedają jako gastronomiczny rarytas. Z jajek ślimaka robiony jest biały kawior, który następnie eksportujemy na Wschód. We Francji i Włoszech popularnością cieszą się również lekarstwa na bazie śluzu ślimaka.
Małgorzata Rokoszewska



2 Responses to "Zbierają ślimaki i zarabiają"