



– Kościół to rzecz święta! Trzeba go uszanować – powtarzają mieszkańcy Budziwoja, zbulwersowani włamaniem, do którego doszło w środę rano. Dwóch mężczyzn wybiło szyby w zabytkowej świątyni przy ul. Podleśnej, wdarło się do środka, a następnie zdewastowało wnętrze. – Gdy do środka wszedł ksiądz, zaczęli walić w okna, tłuc ławkami. Myślałam, że kościół się zawali. To było nieprawdopodobne! – opowiada mieszkanka okolicy. Włamywacze grozili duchownemu śmiercią, a jeden z nich brutalnie go pobił.
– Wybili dwie szyby. Podobno chcieli ukraść obrazy – mówi napotkana przez nas kobieta.
– Tyle lat ten kościół stoi. Komu przyszłoby do głowy w biały dzień, tuż przy drodze takie rzeczy robić? To nie do pomyślenia! – oburza się inna.
Udaje nam się porozmawiać z osobami, które widziały włamywaczy. – Szłam z dzieckiem i zauważyłam, jak jeden z nich otwierał auto i szedł w stronę kościoła. Nie było po nim widać, żeby był agresywny albo pijany – podkreśla mieszkanka Budziwoja. – Jeden był bez koszulki w kościele, a drugi podawał mu przez to rozbite okno flaszkę wódki – kontynuuje. – Ale czy to wódka była, czy może coś, żeby podpalić… – zastanawia się jej teściowa. Też ich widziała.
– Wyszłam do sklepu, gdy usłyszałam tłuczenie szkła. Stanęłam, ale nikogo nie zauważyłam. Za chwilę było to samo. Poszłam do sąsiadki, a ona opowiada: „Co się tu dzieje od rana! Jacyś gówniarze wybili szybę i weszli do kościoła”. Śpiewali kolędy, dzwonili starymi dzwonkami. Mówię: „Jezu kochany, zadzwońcie po policję!” Okazało się, że wybili jedno okno od strony rzeki, potem drugie i dopiero trzecim próbowali wejść do środka – mówi kobieta.
Wszędzie było pełno krwi
– Około godz. 8 pies zaczął szczekać, ale myśmy nie zwracali na to uwagi – wspomina mieszkanka domu sąsiadującego z kościołem. To ona zaalarmowała proboszcza. – Mama usłyszała, jak śpiewali kolędy, dzwonili dzwonkami. Wyszła przed dom. Zobaczyła, jak jakiś chłopak wyskoczył przez okno kościoła, założył kaptur i poszedł do auta. Zadzwoniła do mnie prosząc, żebym powiadomiła księdza – relacjonuje.
Tak zrobiła, apelując, by kapłan zadzwonił na policję, bo nie wiadomo przecież, kto urządził sobie melinę w murach świątyni. – Przyszłam przed dom. A tam straszny huk. Gdy ksiądz wszedł do środka, zaczęli walić w okna, tłuc ławkami. Myślałam, że kościół się zawali. To było nieprawdopodobne! – opowiada nasza rozmówczyni.
– Widziałyśmy, jak przyjechał pod kościół. Gdy wszedł do środka, usłyszałyśmy straszny krzyk: „Wyp…!” Za chwilę wyszedł. Przyjechała policja. Podeszłam zapytać, co się stało – mówi jej sąsiadka. Ksiądz powiedział, że kościół jest zdewastowany i pełno tam krwi. – Widocznie pocięli się na tych szkłach. Patrzę, a na czole i z tyłu głowy proboszcza też jest krew. Do tego wszystkiego jeszcze go pobili! – załamuje ręce. – Dobrze, że uciekł, bo nie wiadomo, co komu w głowie siedzi.
Policjanci wyprowadzili mężczyzn. – Było ich dwóch, a hałasowali, jakby ich tam było z pięciu – podkreśla rzeszowianka.
– Obu skuto, ale jeden miał całe ręce owinięte bandażami – opisują kobiety. – Słyszałyśmy też, jak jeden krzyknął do księdza: „Ty… kościelny!!” Proboszcz nic się nie odezwał. Taki zmieniony był – dodaje jedna z nich.
Mieszkańcy są zbulwersowani, że ktoś odważył się znieważyć świątynię. Parafianie czują do niej sentyment i mocno przeżyli to, co się wydarzyło. – Co za okropność! To nie powinno się nigdy wydarzyć. Po drugiej stronie jest stara szkoła. Tam różni chodzili, ale kościół to rzecz święta! Trzeba go poszanować. Jeśli nie wierzysz, to tam nie chodź – mówią nasze rozmówczynie. – A jak można było księdza pobić?! Musieli być pijani, albo naćpani – ocenia jedna z nich.
Niestety, nie udało nam się porozmawiać z ks. proboszczem. Jak nas poinformował, przechodził wczoraj badania.
Chcieli się ogrzać
Sprawą zajmuje się Prokuratura Rejonowa dla miasta Rzeszów. Jak poinformował nas prok. Wojciech Przybyło, włamywaczami okazali się panowie w wieku 18 oraz 20 lat. Jeden mieszka obecnie w Rzeszowie, a drugi w powiecie rzeszowskim. – Mężczyźni najpierw powybijali szyby w zabytkowym kościele. Następnie weszli do środka i zniszczyli przedmioty, które się tam znajdowały – począwszy od stołu, krzeseł, poprzez ławki, aż po ołtarz boczny i główny – relacjonuje prokurator rejonowy dla miasta Rzeszowa. – Widząc, że do środka wchodzi ksiądz proboszcz, najpierw się schowali. Po chwili wyszli, grożąc mu pozbawieniem życia. Na tym się jednak nie skończyło. Jeden z mężczyzn poprzez zadawanie uderzeń w głowę księdza proboszcza spowodował u niego obrażenia ciała. Niegroźne, ale skutkujące tzw. średnim uszczerbkiem na zdrowiu – zaznacza prok. Wojciech Przybyło. Gdy udało mu się oswobodzić, wezwał funkcjonariuszy policji, którzy zatrzymali młodzieńców. – Obaj byli mocno nietrzeźwi. Tłumaczyli, że chcieli się ogrzać i w ciepłym pomieszczeniu spożywać wspólnie alkohol – wyjaśnia prokurator. Na miejscu była duża ilość krwi, bo jeden z nich mocno pokaleczył się w dłoń. Zarówno jemu, jak i duchownemu udzielono pomocy medycznej.
Jeszcze w czwartek włamywacze mieli usłyszeć zarzuty.
– Pierwszy to uszkodzenie budynku, który jest zabytkiem, i jego wyposażenia. Drugi dotyczy naruszenia miru domowego poprzez wdarcie się do kościoła. Trzeci to groźby karalne kierowane pod adresem księdza. A czwarty – już tylko dla jednego z nich – to spowodowanie obrażeń ciała ks. proboszcza – wylicza prok. Przybyło.
Prokuratura rozważa ewentualne środki zapobiegawcze. Mężczyznom grozi do 8 lat więzienia.
Po wstępnych oględzinach zastępca Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków określił straty na kwotę 10 tys. zł jednocześnie zastrzegając, że do właściwej wyceny potrzebna będzie kompleksowa opinia biegłego.
Wioletta Kruk



31 Responses to "Zdewastowali świątynię, a potem pobili księdza"