
To wydarzenie zszokowało mieszkańców Rzeszowa, ale i całego regionu. W marcu dwóch mężczyzn wybiło szyby w zabytkowej świątyni przy ul. Podleśnej, wdarło się do środka, a następnie zdewastowało wnętrze. Gdy proboszcz parafii próbował wypłoszyć włamywaczy, ci grozili mu śmiercią, a jeden z nich pobił duchownego. Już za kilka tygodni sprawa znajdzie swój finał w sądzie.
Sprawę prowadziła Prokuratura Rejonowa dla miasta Rzeszowa.
– Mężczyźni najpierw powybijali szyby w zabytkowym kościele. Następnie weszli do środka i zniszczyli przedmioty, które się tam znajdowały – począwszy od stołu, krzeseł, poprzez ławki, aż po ołtarz boczny i główny – relacjonował Wojciech Przybyło, prokurator rejonowy dla miasta Rzeszowa.
Gdy mieszkający obok kościoła parafianie usłyszeli niepokojące hałasy dochodzące ze świątyni, zaalarmowali proboszcza, a ten przybiegł sprawdzić, co się tam dzieje.
Widząc, że wchodzi do środka, włamywacze najpierw schowali się w zakrystii. Po chwili wyszli, grożąc mu pozbawieniem życia.
Na tym się jednak nie skończyło. – Jeden z mężczyzn poprzez zadawanie uderzeń w głowę księdza proboszcza spowodował u niego obrażenia ciała. Niegroźne, ale skutkujące tzw. średnim uszczerbkiem na zdrowiu
– zaznaczał szef Prokuratury Rejonowej dla miasta Rzeszowa.
Gdy duchownemu udało się uciec, zamknął drzwi do kościoła, a następnie wezwał policję. Mundurowi zatrzymali włamywaczy. To 18-letni Mikołaj K. (mieszkaniec pow. rzeszowskiego) i 20-letni Paweł Ś. z Rzeszowa. Obaj byli mocno nietrzeźwi. – Tłumaczyli, że chcieli się ogrzać i w ciepłym pomieszczeniu spożywać wspólnie alkohol – relacjonował prok. Przybyło.
Mężczyźni usłyszeli zarzuty uszkodzenia budynku, który jest zabytkiem, naruszenia miru domowego, poprzez wdarcie się do kościoła oraz kierowanie gróźb karalnych pod adresem księdza. 18-latkowi postawiono też zarzut uszkodzenia ciała. Obaj zostali tymczasowo aresztowani.
Kilka miesięcy później Prokuratura Okręgowa w Rzeszowie przejęła sprawę. Kiedy można spodziewać się jej finału? – Prokurator prowadząca sprawę czeka na dokończenie drobnych czynności. Akt oskarżenia jest niemal gotowy. Pod koniec listopada, najpóźniej – na początku grudnia, ma zostać wysłany do sądu – mówi nam prok. Krzysztof Ciechanowski, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Rzeszowie.
Obaj mężczyźni czekają na proces na wolności. – Sąd nie przedłużył aresztu z uwagi na to, że jego dalsze stosowanie nie było konieczne – tłumaczy. Na początku istniała obawa matactwa, ukrywania się. Gdy już zebrano dowody, sąd stwierdził, że nie ma potrzeby, by ich izolować.
wk



34 Responses to "Zdewastowali świątynię. Niebawem staną przed sądem"