Zdobyć Tychy po raz drugi

Fot. www.khsanok.net
Fot. www.khsanok.net

HOKEJ. FINAŁ PHL. Kto wygra wtorkowy pojedynek w Tychach, będzie o krok od zdobycia tytułu mistrza Polski.

Skoro udało się w miniony wtorek, dlaczego nie miałoby się udać i dziś – z takim nastawieniem wyjechali w poniedziałek do Tychów hokeiści Ciarko PBS Bank KH Sanok. W finałowej rywalizacji do 4 zwycięstw jest remis 2-2. Dokładnie przed tygodniem sanoczanie wygrali na „Stadionie Zimowym” po serii rzutów karnych. Jeśli we wtorek również będą górą, całą finałową rywalizację będą mieli szansę zakończyć w czwartek w „Arenie Sanok”.

Tyska obrona nie taka dobra

W sobotę prysł mit tyskiej obrony, która w sezonie zasadniczym straciła najmniej bramek spośród wszystkich zespołów. Sanoczanie wreszcie odczarowali bramkę GKS-u Tychy, aplikując mu aż 7 goli. Po pierwszej tercji, wygranej 5-0 doszło nawet do niecodziennej sytuacji, kiedy trener tyszan, Jiri Szejba posadził na ławce rezerwowych najlepszego bramkarza PHL, Stefana Zigardy’ego. – Chce mi się śmiać, bo do tej 10 minuty nie było naszej drużyny na lodzie – oceniał chyba najgorszy w tym sezonie mecz w wykonaniu jego podopiecznych trener Szejba. – Musimy jak najszybciej zapomnieć o tym spotkaniu. Szanse na mistrzowski tytuł ciągle są wyrównane, 50 na 50. Mam nadzieję, że nie przydarzy nam się już tak słabe spotkanie, jak to sobotnie i dziś zagramy tak, jak w pierwszych trzech finałowych spotkaniach. Liczę na zwycięstwo i potem przyjedziemy do Sanoka walczyć o kolejne – przekonywał z kolei na antenie Radia Rzeszów, tyski napastnik GKS-u, Josef Vitek.

Unikać kar

Optymistyczne nastroje po sobotnim meczu panują w ekipie z Sanoka, w której jednak doskonale zdają sobie sprawę, że do mistrzowskiego tytułu jeszcze droga daleka. Wydawało się, że po piątkowej porażce 1-4, ekipa Josefa Frycera już się nie podniesie. Tymczasem niespełna 24 godziny później Ciarko rozgromiło GKS 7-1, czym wypracowało sobie bez wątpienia przewagę psychologiczną przed dzisiejszym pojedynkiem. To jest play-off, więc czy wygra się 7-1 czy 1-0, to nie ma większego znaczenia. Na pewno wrócimy do Sanoka, ale działamy według zasady krok po kroku. Najpierw czeka nas mecz w Tychach – mówi opiekun sanoczan, Miroslav Frycer. – Wygramy to! Jadąc to Tychów musimy całkowicie wyeliminować kary, bo to są kluczowe momenty w meczu – dodaje jego podopieczny, Robert Kostecki. I nie sposób się z nim nie zgodzić, bowiem w czterech dotychczasowych finałowych spotkaniach, zawodnicy obu drużyn otrzymali łącznie aż 250 minut kar, z czego 98 min w ostatnim pojedynku!

Początek wtorkowego meczu o godz. 18.30 (transmisja TVP Sport).

mj

Leave a Reply

Your email address will not be published.