
NOWA WIEŚ, KOLBUSZOWA. Burmistrz Jan Zuba (57 l.) został oskarżony przez szefa Rady Miejskiej o skłócanie mieszkańców Nowej Wsi.
Poszło o to, że na wniosek magistratu temat sprzedaży gminnej działki w tej miejscowości trafił pod obrady zebrania wiejskiego, które zaakceptowało tę transakcję. Wkrótce jednak potem Urząd Miejski… zrezygnował z tej sprzedaży.
– Mógł pan od razu to przeciąć i załagodzić niepotrzebne konflikty – grzmiał Marek Opaliński (45 l.), przewodniczący Rady Miejskiej w kierunku burmistrza. – Tak się jednak nie stało, „przewinęły się” pisma. Jeden z mieszkańców przedstawił mi dokument z urzędu o treści: „w związku z licznymi protestami wstrzymujemy się ze sprzedażą działki”. Jest to… wstrzymałem oddech, żeby nie użyć mocnego słowa – denerwował się.
Burmistrz odpierał zarzuty: – Opinia zebrania wiejskiego w sprawie sprzedaży tej działki nie była potrzebna, ale stało się inaczej po to, aby ludzie nie czuli się pomijani w procesie decyzyjnym – tłumaczył. – Następnie przyszli do mnie mieszkańcy Nowej Wsi, prosząc, żeby zastanowić się jeszcze nad ewentualnym wykorzystaniem tej nieruchomości na potrzeby tej miejscowości. Dlatego nie przygotowaliśmy projektu uchwały o przeznaczeniu tej działki do sprzedaży, dając czas na przemyślenie tego tematu – dodał Zuba.
pg


