Żeby chorować, trzeba mieć końskie zdrowie

Marcin ŻminkowskiO patologii w polskiej służbie zdrowia napisano wiele, niestety, nie zrobiono nic dobrego od wielu lat. Wprowadzony za rządów AWS system kas chorych, którego idea polegała na tym by „pieniądz szedł za pacjentem”, został zlikwidowany, gdy do władzy powrócili postkomuniści z SLD. Po tym jak wygrali wybory, ich pierwotna koncepcja wolnorynkowa zastąpienia 16 regionalnych kas chorych rywalizującymi ze sobą funduszami padła. Powołali wówczas Narodowy Fundusz Zdrowia.

Od tego czasu patologia służby zdrowia tylko się pogłębiała. W gigantycznych kolejkach czekają wszyscy pacjenci, którzy nie zapłacą gotówką. Powiedzmy otwarcie: państwo nas oszukuje i wykorzystuje. Chociaż za opiekę zdrowotną płacimy grube pieniądze i prawnie ona się nam należy, bo zawarliśmy z państwem umowę, to rządzący ze swojej strony nie wywiązują się z niej. Czy taka sytuacja jest możliwa w sektorze prywatnym? Nie, bo jeżeli za coś płacimy, to mamy prawo wymagać należytej obsługi, a jeśli nam się ów usługodawca nie spodoba, to idziemy do innego. Niestety, w służbie zdrowia jest tak, że wyboru wielkiego nie mamy. Owszem, są placówki, które podpisują umowy z NFZ, ale tylko po to, by zwabiać klientów. Chory człowiek idzie do lekarza z nadzieją, że udzielona mu zostanie pomoc w ramach opłacanych składek zdrowotnych i wtedy dowiaduje się, że na wizytę musi czekać tygodnie, miesiące, a nawet lata. No chyba że zapłaci gotówką. Wtedy zostanie przyjęty od ręki, ale niewielu na to stać, a ludzie biorą pożyczki, żeby się leczyć albo „żebrzą po ulicach”. To jest jakaś kpina. Niech państwo nie pobiera z naszych pensji obowiązkowych składek, skoro nie potrafi się wywiązać ze swoich zobowiązań wobec nas.

Czy politycy z Wiejskiej czekają z nami w tych kolejkach? Oczywiście, że nie. Ale może gdyby poczekali, to wzięliby się do pracy i zrobiliby wreszcie coś dla ludzie, a nie tylko dla siebie? Czy kandydaci do parlamentu zapowiadają jakieś reformy służby zdrowia? Pewnie tak. Czy ma to jakieś znaczenie? Absolutnie nie. Bo obiecają ludziom wszystko, żeby tylko –  powiem kolokwialnie i dosadnie – „dopchać się do koryta”. Potem dopada ich amnezja polityczna i nie pamiętają, a nikt ich nie rozlicza z dawanych obietnic. Są bezkarni i dlatego mówią, co im się żywnie podoba. A ludzie czekają na operacje, na badania i umierają w kolejkach, bo nieudacznicy z Wiejskiej nie są w stanie nic zrobić poza zajmowaniem się tylko i wyłącznie swoimi sprawami.

Redaktor Marcin Żminkowski

3 Responses to "Żeby chorować, trzeba mieć końskie zdrowie"

Leave a Reply

Your email address will not be published.