
MIELEC. Wszystko wskazuje na to, że znacznie wzrośnie bezpieczeństwo mielczan, którzy przez lata boleśnie doświadczali mieszkania na tzw. terenach zalewowych.
W tym roku miasto zamierza wybudować stanowiska pompowe na rowach wodnych. Koszt inwestycji to ok. 300 tys. zł. Czemu te urządzenia mają służyć?
– Chodzi o momenty, kiedy zamykają się śluzy na Wisłoce. Wówczas woda zbiera się w rowach. Pompy mają ją wtedy przerzucać za wały, tak żeby nie powodowała podtopień – tłumaczy prezydent Janusz Chodorowski.
– Takie ostre wystąpienia wód w ostatnim okresie miały miejsce na Zawierzbiu, po drugiej stronie Wisłoki – dodaje. – Wtedy to woda z rowów i z pól zalała całe osiedle. Staramy się przeciwdziałać takim stanom. Bo gdyby wówczas były tam takie pompy, to jeśliby nie wyeliminowały zupełnie, to na pewno by złagodziłyby sytuację – przekonuje.
pg


