
KOLBUSZOWA. Były radny nie zostawia suchej nitki na swoich następcach.
Wysokość diet kolbuszowskich radnych przez ostatnie lata bulwersowały lokalną społeczność, której – jak wiadomo – nie przelewa się. Kiedy po ostatnich wyborach w Radzie Miejskiej nastąpiła zmiana władzy, wydawało się, że uposażenia radnych chociaż symbolicznie ulegną redukcji. Ale nic z tego… – Rządzący dziś radni, albo kłamali, albo w d… mają wyborców i swoje słowa – komentuje były radny Michał Karkut (33 l.).
Uposażenia tzw. społeczników były też narzędziem walki między lokalnymi frakcjami politycznymi: rządzącą w ub. kadencji Wspólną Inicjatywą a klubem skupionym wokół burmistrza Jana Zuby (57 l.), dziś określanym jako PiS. Szczególnie atakowany był Michał Karkut (33 l.), pomysłodawca obowiązującego systemu wypłacania diet radnych.
„Dziś w radzie rządzą ci, którzy na mnie pluli”
Kiedy po ostatnich wyborach do władzy w Radzie Miejskiej doszli ludzie burmistrza, a Wspólna Inicjatywa przeszła do opozycji, wydawało się, że uposażenia radnych chociaż symbolicznie zostaną zredukowane. Pojawiały się nawet nieśmiałe zapowiedzi takich działań. Temat jednak przepadł gdzieś na szczeblu komisji. Karkut, który już nie jest radnym, nie pozostawił suchej nitki na swoich następcach, publikując na swoim blogu emocjonalny wpis:
– Pamiętam, jak oburzano się, że przewodniczący Marek Opaliński zarabia tak dużo. Teraz jak to stanowisko piastuje Krzysiek Wilk, to już jest wszystko OK, tak? Bo przecież, gdy rządzi „prawicowa koalicja”, to żadne stawki nie są za wysokie – ironizuje Karkut. – Osobiście uważam, że diety radnych nie są za wysokie, z wyjątkiem tych, jakie ma prezydium rady, ale ja mam g… do gadania. Rządzą ci, którzy na mnie pluli, kiedy głosowałem za obecnymi stawkami. Więc albo kłamali albo… w d… mają wyborców i swoje słowa.
– W prezydium zasiadają najbogatsi radni, co można sprawdzić w oświadczeniach majątkowych – dodaje Michał Karkut. – Żadnemu z nich bieda do domu nie zaglądnie, jak mu rada dietę obniży nawet o połowę. Czy tak się stanie? Czy radni, którzy tak długo o tym mówili, zmienią uchwałę? Czy było to tylko żałosne zagranie pod publiczkę? Jeśli tak, to można będzie ich nazwać obłudnikami, bo przecież mają większość i mogą diety obniżyć.
Paweł Galek



One Response to "„Żelazne” diety radnych"