Zemsta „Miedzanki”

Tym razem nic nie przeszkodziło, by mecz Apklan Resovii z Miedzią Legnica doszedł do skutku. Zaległe spotkanie padło łupem gości, którzy wykorzystali grę w przewadze po czerwonej kartce dla Aleksandra Komora w 20. minucie spotkania. „Miedzianka” wygrała zasłużenie, ale „pasiakom” też należą się słowa uznania.

Obie drużyny przystępowały do zaległego spotkania podbudowane wcześniejszymi zwycięstwami. Resovia wygrała dwie poprzednie konfrontacje, Miedź przyjechała do Rzeszowa po trzech kolejnych wygranych. Faworytem bez wątpienia byli przyjezdni, którzy w przypadku triumfu wskakiwali na drugą pozycję w tabeli. Pełna pula w niezłej sytuacji stawiałaby także resoviaków, którzy wówczas traciliby 2 „oczka” do strefy barażowej. Było więc o co grać, a o dziwo, mająca więcej do zyskania Miedź nie przejęła od razu inicjatywy i to „pasiaki” starały się grać ofensywnie. Gdy piłka była po ich stronie, rzeszowianie potrafili zbudować atak pozycyjny. W jednej z akcji futbolówka chodziła jak po sznurku. Gospodarze wymienili 17 podań, po których na strzał zdecydował się Rafał Mikulec, lecz jego próbę zablokowali obrońcy. – Mieliśmy plan, aby trochę oddać pole Resovii w początkowych fragmentach meczu, bo chcieliśmy zdobywać plecy obrońców. Wiedzieliśmy, że to są obrońcy bardzo silni, ale mający problem z piłkami prostopadłymi, więc próbując sobie stworzyć sytuacje, trzeba tę obronę wyciągnąć i tak się stało przy czerwonej kartce – mówił trener Miedzi, Wojciech Łobodziński. W przywołanej przez niego sytuacji, Aleksander Komor faulował wychodzącego na czystą pozycję Patryka Makucha. Sędzia od razu sięgnął po czerwony kartonik, choć system VAR sprawdzał jeszcze słuszność decyzji arbitra. Kara była jedna nieunikniona i to legniczanie byli w uprzywilejowanej sytuacji, aczkolwiek do końca pierwszych 45 minut nie zagrozili bramce Branislava Pindrocha. Dobrze zorganizowana defensywa biało-czerwonych pękła po przerwie. – Kruszyliśmy ten lód i w końcu skruszyliśmy – spuentował Łobodziński.

Strzelał europejskim markom, strzelił i Resovii

Bramki Resovii strzelali zagraniczni zawodnicy. Najpierw uderzeniem z powietrza wynik otworzył Belg Mehdi Lehaire, a wygraną przypieczętował Hiszpan Jon Aurtenetxe, głową wykończając dośrodkowanie z rzutu rożnego. Dla tego drugiego, była to pierwsza bramka na polskich boiskach. 29-latek trafił do Miedzi przed sezonem z grającego na trzecim poziomie rozgrywkowym Las Rozas CF, ale znany jest przede wszystkim z występów w Athletic Bilbao, z którym w 2012 r. doszedł do finału ligi Europy. Środkowy obrońca w drodze do finału strzelał gole takim zespołom jak Paris Saint-Germain i Sporting Lizbona, a we wtorek w Fortuna 1. Lidze trafił do resoviackiej siatki. Miedź tym samym wzięła odwet za pierwszą zmarnowaną podróż do Rzeszowa i będzie coraz śmielej spoglądać ku PKO Ekstraklasie. Apklan Resovia zaś nie ma się czego wstydzić. Piłkarze Dawida Kroczka nie zamknęli się na własnej połowie, ale do końca grali odważnie w ofensywie, uporczywie dążąc do zdobycia gola. – Zakładaliśmy inny scenariusz, bo byliśmy dobrze przygotowani. Niestety, grając 70 minut w dziesięciu przeciwko takiej drużynie jak Miedź, ciężko jest o korzystny rezultat. Oczywiście nie ma co dyskutować nad czerwoną kartką, bo była słuszna. Zespół dążył do wygrania nawet przy niekorzystnym wyniku. Trzeba wziąć odpowiedzialność za porażkę, ale nie można spuścić głowy w dół i powiedzieć, że drużyna nie funkcjonowała – podsumował zawody trener „pasiaków”.

APKLAN RESOVIA – MIEDŹ LEGNICA
41 posiad. piłki (proc.) 59
2 strzały celne 9
4 strzały niecelne 5
4 rzuty rożne 7
11 faule 12

1. Widzew 13 32 27-9
2. Miedź 13 27 24-11
3. Korona 13 25 15-8
4. Sandecja 12 22 14-11
5. Tychy 13 22 14-13
6. Arka 13 20 21-13
7. ŁKS 12 20 15-12
8. Podbeskidzie 12 18 17-15
9. Odra 12 17 15-17
10. Chrobry 12 15 14-13
11. Resovia 13 15 14-15
12. Skra 11 13 7-12
13. Katowice 13 12 17-26
14. Puszcza 12 11 12-19
15. Stomil 12 10 13-19
16. Zagłębie 13 10 12-19
17. Jastrzębie 13 10 12-24
18. Górnik 11 9 11-17
W następnej kolejce: Arka – Apklan Resovia (23.10. – godz. 15)

Łukasz Szczepanik

Leave a Reply

Your email address will not be published.