
BIESZCZADY. Większość atrakcji turystycznych w Bieszczadach w majówkę będzie nieczynna.
To będzie zupełnie inna majówka niż do tej pory. W Bieszczadach zamiast gwaru i tłumu turystów, są puste hotele i restauracje. Przedsiębiorcy liczą straty, a przyjezdni szukają sposobu, jak obejść przepisy i kilka najbliższych dni spędzić w tym regionie Polski. Wiele usług będzie dostępnych tylko w tzw. podziemiu.
Długi majowy weekend to czas, kiedy sezon turystyczny ruszał w Bieszczadach pełną parą. Setki turystów można było spotkać na bieszczadzkich szlakach i nad Jeziorem Solińskim. Miłośnicy aktywnego wypoczynku mogli przejechać się Bieszczadzkimi Drezynami Rowerowymi, zwiedzić wnętrze zapory na Jeziorze Solińskim lub podziwiać widoki z wagonów zabytkowej Bieszczadzkiej Kolejki Leśnej. W tym roku wszystkie te atrakcje podczas długiego majowego weekendu będą nieczynne. – Niestety, w weekend majowy kolejka będzie nieczynna. Kursy pociągów i zwiedzanie stacji zostały wstrzymane do odwołania – czytamy w komunikacie opublikowanym na stronie internetowej Fundacji Bieszczadzkiej Kolejki Leśnej.
– Ruszymy dopiero po 4 maja, zgodnie z zapowiedzią premiera dotyczącą uruchomienia noclegów i hoteli – powiedział nam Janusz Demkowicz, właściciel wypożyczalni największej w Polsce turystycznej wypożyczalni drezyn rowerowych.
Zamknięta dla odwiedzających cały czas pozostaje także zagroda pokazowa żubrów w Mucznem.
Odwołany został też jeden z największych festiwali muzycznych w Cisnej i wszystkie mniejsze imprezy zaplanowane na majówkę.
Liczą straty
Długi majowy weekend do tej pory to była też szansa dla bieszczadzkich przedsiębiorców prowadzących restauracje, bary, hotele czy pensjonaty na złapanie finansowego oddechu po zimie, którą przeżyli za oszczędności z poprzedniego sezonu. W tym roku będzie inaczej. Do 4 maja, kiedy to zgodnie z zapowiedzią rządu hotele i miejsca noclegowe mają zostać otwarte, pozbawieni są zarobku. – I tak jesteśmy w lepszej sytuacji, bo po majówce możemy normalnie wznowić działalność, restauratorzy i gastronomia nadal są na przestoju – powiedział nam właściciel domku wypoczynkowego w Cisnej. – Mieliśmy wynajęte wszystkie pokoje gościnne na majówkę, ale rezerwacje zostały odwołane – dodaje.
W Internecie można jednak trafić na ogłoszenia od osób, które przyjmują gości mimo zakazu. To w dalszym ciągu nielegalne i osoby te w razie kontroli mogą zostać ukarane mandatem w wysokości od 5 do 30 tysięcy złotych.
Kreatywnością wykazują się także turyści, którzy aby spędzić „legalnie” majówkę w Bieszczadach, szukają w Internecie „krewnych”, u których mogliby się na zatrzymać na kilka pierwszych majowych dni. Na ogłoszenia o treści „szukam wujka lub cioci w Bieszczadach, która przenocuje mnie przez kilka dni” można natknąć się na internetowych grupach zrzeszających miłośników Bieszczadów.
Sposobów na przetrwanie kryzysu spowodowanego pandemią szukają też przedsiębiorcy związani z branżą gastronomiczną. Niektóre bary i restauracje dowożą jedzenie do klientów, inne w majowy weekend będą otwarte, ale jedzenie będzie podawane na jednorazowych naczyniach i tylko na zewnątrz obiektu.
Na łonie natury
Otwarte pozostaną za to wszystkie szlaki Bieszczadzkiego Parku Narodowego, lasy i tereny zielone. Kierownictwo parku w pierwszy majowy weekend jak co roku spodziewa się zwiększonej liczby turystów, ale tych z regionu. – Od kilku dni obserwujemy wzmożony ruch na szlakach – potwierdza Stanisław Kucharzyk, zastępca dyrektora Bieszczadzkiego Parku Narodowego. Zaznacza, że są to osoby głównie z regionu, które przyjechały w góry na jeden dzień. – To widać po rejestracjach, nie ma wśród nich samochodów na obcych numerach. Ludziom nie opłaca się jechać w Bieszczady z drugiego końca Polski na jeden dzień – komentuje wicedyrektor.
Martyna Sokołowska


