
RZESZÓW. Ministerstwo przejmie stadion Resovii, a prezesem klubu zostanie ktoś z PiS?
Mieszkańcy regionu od dawna czekają na budowę Podkarpackiego Centrum Lekkiej Atletyki w Rzeszowie. Inwestycja ma jednak wyraźnego pecha. Najpierw miasto nie mogło się dogadać z marszałkiem. Potem okazało się, że ministerstwo nie wyłoży reszty pieniędzy. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że zawieszona inwestycja może jednak ruszyć. Rozwiązaniem miałoby być przejęcie stadionu CWKS Resovii przez Ministerstwo Sportu, ułatwieniem zaś nowy prezes… z ramienia PiS.
Po wielu spotkaniach i dyskusjach radni sejmiku zarezerwowali środki finansowe na wsparcie budowy obiektu. Wcześniej 8 mln zł zarezerwowało również miasto Rzeszów. Ministerstwo Sportu obiecało wyłożyć na to zadanie 16 mln zł, jeśli miasto i województwo dołożą po 25 proc. Okazało się jednak, że nie ma ten cel funduszy. Projekt utknął w martwym punkcie. – Oczekujemy na decyzję Ministerstwa Sportu. Prowadzone są rozmowy. Ja też jako radny miasta wystosowałem apel do wszystkich parlamentarzystów z prośbą o pomoc w tej sprawie – mówi Witold Walawender z Rozwoju Rzeszowa, sympatyk i działacz CWKS Resovii.
Czy uchwała o przejęciu stadionu przez ministerstwo jest realna? – Takie pomysły mogą się pojawiać. Ja bym poczekał jednak na ostateczną decyzję ministerstwa w tym zakresie i wtedy szukał optymalnego rozwiązania, które spowoduje, że centrum powstanie. Ono musi powstać, bo Rzeszów na to czeka – podkreśla radny PiS, Marcin Fijołek.
– Faktycznie mówi się o tym, że możliwe, żeby Ministerstwo Sportu przejęło w całości ten obiekt i wybudowało coś na skalę Centralnego Ośrodka Sportu nawet o wartości 150 mln. Coś się dzieje, ale na razie nie ma ani konkretnych pism, ani nie odbyły się żadne konkretne rozmowy – zaznacza radny Walawender.
Nie bez znaczenia mogą być poniedziałkowe wybory nowego prezesa klubu, który zastąpi Aleksandra Bentkowskiego. Nieoficjalnie wiemy, że rozważana jest kandydatura wysoko postawionego polityka PiS. – Szczerze mówiąc nic mi na ten temat nie wiadomo – zaprzecza radny Fijołek. Strategicznie byłoby to jednak idealne rozwiązanie. Ministerstwo zapewne bardziej zainteresowałoby się inwestycją, pieniądze by się znalazły, a lokalni politycy odtrąbiliby sukces. Pokazałoby to również, ile tak naprawdę może zdziałać prezydent miasta, któremu do tej pory nie udało się „zmotywować” resortu do działania. – Słyszy się, że niby prezesem ma zostać ktoś z tego czy innego ugrupowania, ale ja myślę, że to nie jest do końca tak. Przecież ani prezes ani ja – radny z klubu Rozwój Rzeszowa nie będę tam biegał. To jest dla młodzieży, dzieci – zaznacza radny Walawender. – Wydaje mi się, że ministerstwo nie znalazło środków i tu jest problem – mówi radny.
Wioletta Kruk



23 Responses to "Zielone światło dla budowy Podkarpackiego Centrum Lekkiej Atletyki?"