„Zieloni” zrobieni na szaro

Dwie bramki Bartłomieja Buczka sprawiły, że Apklan Resovia odprawiła z kwitkiem Wartę Poznań i to ona zagra w 1/16 finału Pucharu Polski. Fot. Paweł Dubiel
Dwie bramki Bartłomieja Buczka sprawiły, że Apklan Resovia odprawiła z kwitkiem Wartę Poznań i to ona zagra w 1/16 finału Pucharu Polski. Fot. Paweł Dubiel

I RUNDA PUCHAR POLSKI. APKLAN RESOVIA – WARTA POZNAŃ. Szkoda, że zwycięstwo nad I-ligowcem oglądała garstka kibiców.

Piłkarze Apklan Resovii nie utonęli w Warcie. Ba, to oni pokazali I-ligowcom na czym polega nowoczesny futbol i zasłużenie awansowali do 1/16 finału Pucharu Polski.

APKLAN RESOVIA 2
WARTA Poznań 0
(2-0)
1-0 Buczek (12.), 2-0 Buczek (38.).
RESOVIA: Daniel – Kmiotek, Makowski, Zalepa, Mikulec, Ogrodnik (72. Adamski), Domoń, Frankiewicz (83. M. Kantor), Kaliniec (71. Pyrdek), Antonik – Buczek
WARTA: Lis – Kiełb (46. Szymusik), Onsorge, Wypych, Jasiński, Grobelny, Marciniak, Fadecki, Biegański (58. Spławski), Janicki (46. Cierpka) – Piceluk.
Sędziował Marek Śliwa (Kielce). Żółte kartki: Domoń, Buczek – Marciniak, Piceluk. Widzów 200.

Resovia po raz ostatni w rundzie wstępnej grała latem 2015 r., ale wówczas lepsza okazała się Puszcza Niepołomice. Teraz „pasiaki” wspięły się o szczebel wyżej. Kibice wierzą, że losowanie okaże się szczęśliwe i jeszcze w tym roku na Stadion Miejski zawita któraś z drużyn Lotto Ekstraklasy. Frekwencja byłaby na pewno wyższa, bo środowy mecz oglądała garstka widzów. Można dyskutować o niesprzyjających warunkach: że to środek tygodnia i środek dnia, że przeciwnik słabo rozpoznawalny, ale 200 osób to jednak wynik zawstydzający.

Buczek bliski hat-tricka
Ci, którzy zostali w domach, niech żałują, bowiem resoviacy rozegrali bardzo dobre spotkanie. To oni wyglądali na zespół zaplecza ekstraklasy. Ambicja, szybkość i kreatywność były po stronie gospodarzy, którzy już do przerwy zapewnili sobie solidną zaliczkę. Obie bramki strzelił nieskuteczny ostatnio w lidze Bartłomiej Buczek. Najpierw wykorzystał ślamazarne wyjście do piłki bramkarza „Zielonych”, później dopełnił formalności, pakując futbolówkę do siatki z najbliższej odległości. Bramkę poprzedziły znakomita akcja Rafała Mikulca i strzał Michała Ogrodnika. Niewiele brakowało, a Buczek skompletowałby w I połowie hat-tricka. W 28 min uderzył wręcz perfekcyjnie pod poprzeczkę, lecz Adrian Lis instynktownie wyciągnął rękę i odbił piłkę. Tuż przed zejściem do szatni, napastnik “pasiaków” wymienił podania z Kamilem Antonikiem i „warciarzy” znów musiał ratować bramkarz. – Chcieliśmy porównać siły na tle I-ligowca, który ma swoje problemy, ale jednak prezentuje wysoki poziom. Wypadliśmy bardzo dobrze, udowodniliśmy, że drzemie w nas spory potencjał. To daje nadzieję na kolejne punkty w lidze. Jakiego rywala życzę sobie w następnej rundzie? Niech to będzie klub z topu. Żeby coś się ruszyło na trybunach, bo dzisiejsza frekwencja to po prostu skandal = ubolewał Szymon Grabowski, opiekun Resovii.

Przykurzona legenda
Warta, najstarszy klub Poznania, mistrz Polski z 1927 i 1947 r., reklamuje się hasłem „Legenda w sercu miasta”. Na razie to jednak tylko marketingowa sztuczka, bo sama gra zespołu pozostawia wiele do życzenia. „Zieloni” w lidze nie potrafią wygrać od 7 spotkań, wczoraj długimi fragmentami byli po prostu bezradni. Urodzony w Ostrawie trener Petr Nemec (brązowy medalista ME 1980 z reprezentacją Czechosłowacji) reagował błyskawicznie. Nie upłynęła godzina, gdy dokonał trzech korekt w składzie. Wprowadzeni na boisko ofensywni zawodnicy sytuacji jednak nie uzdrowili. A resoviacy grali jak z nut, zgodnie z obietnicą, iż zrobią wszystko, by zmazać plamę po 0-5 z Radomiakiem. W II połowie nastawili się na kontry i obrona Warty musiała się mieć na baczności. Goście straszyli sporadycznie i nic nie wskórali, bo Wojciech Daniel miał dobry dzień. W 85 min oszczędził wszystkim nerwowej końcówki, popisując się wyborną paradą, po uderzeniu Łukasza Spławskiego. To był pierwszy celny strzał Warty w meczu. – Powiem krótko: dla mnie to wielki wstyd i hańba. Nie chcę się zasłaniać nieobecnością dwóch stoperów trzymających defensywę, bo samo podejście do meczu moich piłkarzy było nie do zaakceptowania. W I połowie myśleli, że mecz sam się wygra. Jeśli uważali siebie za wielkich zawodników, to teraz mają problem – nie krył niezadowolenia Petr Nemec, szkoleniowiec Warty.

Tomasz Szeliga

3 Responses to "„Zieloni” zrobieni na szaro"

Leave a Reply

Your email address will not be published.