Zimny prysznic z Góry

Piłkarze Stali dali ciała, przegrywając na własnym boisku z przeciętnym Nadwiślanem Góra. Fot. Bogdan Myśliwiec
Piłkarze Stali dali ciała, przegrywając na własnym boisku z przeciętnym Nadwiślanem Góra. Fot. Bogdan Myśliwiec

II LIGA. STAL STALOWA WOLA – NADWIŚLAN GÓRA. Gospodarze nie wykorzystali okazji, by wskoczyć na fotel lidera.

– Podejrzewałem, że Stal nie zagra drugiego perfekcyjnego meczu z rzędu. Byliśmy lepszym zespołem. Zdyscyplinowanym, potrafiącym zrobić użytek ze stałych fragmentów – triumfował trener beniaminka Adam Nocoń. Najlepszym piłkarzem gospodarzy był bramkarz Tomasz Wietecha, co wiele mówi o występie zielono-czarnych.

„Stalówka” zawiodła na całej linii. Zespół, który przed tygodniem rozbił 5-1 Rozwój w Katowicach, strzelając wszystkie gole w II połowie, na własnym boisku wyprodukował trzy sensowne akcje. Na początku niecelnie strzelał Damian Łanucha, w 69 minucie bramkarza gości starał się zaskoczyć uderzeniem z daleka Mateusz Argasiński, zaś w doliczonym czasie bliski szczęścia był rezerwowy Michał Michałek. Mateusz Taudul pokazał jednak klasę i zawodnicy Nadwiślana mogli zatańczyć ze szczęścia. Bohaterem został obrońca Mariusz Masternak, który dziesięć minut przed końcem głową skierował piłkę do siatki.

– To był świetnie wykonany rzut wolny. Ćwiczymy takie zagrania na treningach – podkreślał Adam Nocoń. – Wiedzieliśmy, że przeciwnik ma rosłych graczy, uważaliśmy przy wszystkich dośrodkowaniach, ale raz przysnęliśmy i zostaliśmy skarceni. Uczciwie trzeba jednak przyznać, iż ten mecz nam nie wyszedł – nie owijał w bawełnę obrońca „Stalówki” Marcin Kowalski.

Nadwiślan znacznie wcześniej mógł objąć prowadzenie, kapitalnie między słupkami spisywał się jednak Tomasz Wietecha.

– Kilka dni temu się cieszyliśmy, teraz musimy przełknąć gorycz porażki. Słabo zagraliśmy, sami zaprosiliśmy rywala pod naszą bramkę. Jak nie idzie to trzeba zrobić wszystko, by nie stracić gola i dowieźć 0-0. Niestety, i to się nie powiodło. Błąd w kryciu sprawił, że straciliśmy gola i punkty – komentował przybity Jaromir Wieprzęć, szkoleniowiec Stali. Jego drużyna nie wykorzystała szansy, by wdrapać się na sam szczyt tabeli. Zwycięstwo nad Nadwiślanem przy sensacyjnych rozstrzygnięciach 21. kolejki, oznaczałoby, iż zielono-czarni zostaliby samodzielnym liderem.

– Na szczęście już w sobotę będziemy mieć okazję do rehabilitacji – podkreślali zawodnicy ze Stalowej Woli, przypominając o derbach z Siarką. W Tarnobrzegu z powodu nadmiaru kartek nie wystąpi jednak Adrian Bartkiewicz. Jeszcze co najmniej przez miesiąc trener Wieprzęć nie będzie mógł skorzystać z Danko Kovacevica. Tyle potrwa załatwianie formalności związanych z pozwoleniem na pracę Czarnogórca z serbskim paszportem.

STAL St. Wola 0
NADWIŚLAN Góra 1
(0-0)
0-1 Masternak (80.)
STAL: Wietecha – Bartkiewicz, Wrona, Kachniarz, Kowalski, Mikołajczak, Argasiński, Łanucha, Płonka (60. Michałek), Jakubowski (62. Tur) – Sekulski.
NADWIŚLAN: Taudul – Napora (81. Ogrocki), Masternak, Boczek, Wójcik, Furczyk (90. Wasiluk), Balul, Kaszok, Glanowski, Skrobol – Setla (86. Kocur).
Sędziował: Konrad Gąsiorowski (Biała Podlaska). Żółte kartki: Bartkiewicz, Łanucha, Płonka, Michałek, Jakubowski – Masternak, Boczek, Wójcik, Kaszok, Setla. Czerwona kartka: Łanucha (86., druga żółta). Widzów 800.

tsz

Leave a Reply

Your email address will not be published.