PLUSLIGA. Zespół z Jastrzębia przełamał niemoc i wygrał w Rzeszowie po siedmiu latach.
Po 18 z rzędu ligowych zwycięstwach Asseco Resovia niespodziewanie przegrała z Jastrzębskim Węglem. Zespół ze Śląska zagrał czwarty już tie-break w tym sezonie, a wygrał go po raz trzeci.
– Brakło nam agresywności w grze. Mimo tego mieliśmy wszystko w swoich rękach. Prowadziliśmy 2-1, a w IV secie mieliśmy przewagę 3 punktów i tak naprawdę powinniśmy to dowieść do końca na 3-1. Brakło nam przede wszystkim cierpliwości, pewności w grze. Przyjęcie zagrywki tez było kluczowe. 16 błędów w tym elemencie może świadczyć o tym, że uciekła nam troszkę koncentracja po takim meczu, jaki był w Bełchatowie. Szkoda, bo tym zwycięstwem ze Skrą wypracowaliśmy sobie dobrą sytuację wyjściową, a dzisiejszym meczem to wszystko straciliśmy – mówi trener Asseco Resovii, Andrzej Kowal, który rozpoczął mecz w nieco przemeblowanym składzie. W porównaniu z ostatnim pojedynkiem w Bełchatowie w wyjściowej szóstce pozostali tylko dwaj środkowi.
Jesteśmy rozczarowani
– Ci, którzy dostali szansę gry, powinni rozstrzygnąć ten mecz na naszą korzyść, dlatego jesteśmy rozczarowani tym wynikiem – mówi szkoleniowiec mistrzów Polski. – Spadliśmy w dół i musimy robić wszystko, żeby po takim zimnym prysznicu w kolejnym meczu zagrać na dużo wyższym poziomie. Za wiele naprawdę nie zmienimy, bo już w poniedziałek wyjeżdżamy do Konstancy, więc sam gra i jej poziom niewiele się zmienią, natomiast musimy podejść maksymalnie zdeterminowani do zwycięstwa – mówi trener Kowal, który widząc zły obrót spraw, wprowadzał na boisko swoich podstawowych zawodników, ale nie wiele to pomogło.
– W pewnym momencie zmieniło to obraz gry, bo podwójna zmiana odrobiła nam kilka punktów. To nie był jednak problem zmian, a naszego przyjęcia i agresji, jaką mieliśmy w Bełchatowie. Bardzo mocno ryzykowaliśmy, ale nasza zagrywka nie była skuteczna, bo dużo punktów oddawaliśmy po serwisie (21 błedów – przyp. red) – opisuje Kowal. w którego zespole najbardziej obstrzeliwany zagrywką był Aleksander Śliwka. – Tak naprawdę to mamy teraz tylko trzech przyjmujących i wokół niej rotujemy. Jeśli ktoś ma słabszą chwilę, to staram się zmieniać. Nic innego się nie wymyśli – mówi szkoleniowiec mistrzów Polski, w szeregach których nie zagrał jeden z bohaterów meczu w Bełchatowie Thomas Jaeschke. Amerykanin ze względu na kontuzję musi znów pauzować. – Czeka go chyba co najmniej tygodniowa przerwa, a jak to się daje będzie toczyło, zobaczymy – informuje trener Kowal. – Ma lekkie naderwanie mięśnia brzucha i poczuł ten ból w Bełchatowie. To jest taka kontuzja, że trzeba wyleczyć ją na 100 procent, bo to bardzo często powraca. Thomas jest nam bardzo potrzebny, ale na pewno nie wróci wcześniej niż będzie na 100 procent gotowy – mówi trener Asseco Resovii.
Minimum był punkt
Zgoła odmienna nastroje panowały w ekipie z Jastrzębia, która po raz ostatni mecz ligowy w Rzeszowie wygrała w 2008 roku. – Przyjechaliśmy zagrać jak najlepiej. Trener przed meczem powiedział, że naszym minimum jest zdobycie jednego punktu, a udało się wygrać. Nie spodziewałem się, że tak to wszystko się potoczy. Wierzyłem w nasz zespół, ale wiadomo, kto stał po drugiej stronie siatki – mistrz Polski – mówi atakujący Jastrzębskiego Węgla, Maciej Muzaj, którego zespół wyrasta na specjalistę od tie-breaków. – Jak mówi Michał Masny, jesteśmy młodym zespołem i musimy jak najwięcej grać, dlatego przeciągamy sobie te mecze do pięciu setów – dodaje Muzaj, którego wejście odmieniło losy meczu (57 proc. skuteczność ataku). – Ja miałem ostatnie dwa mecze fatalne, dlatego cieszę się, że mogłem teraz pomóc. Jestem zadowolony z przeprowadzki do Jastrzębia, gdzie mogę więcej grać, a przez to się rozwijać – mówi wybrany MVP meczu Muzaj, a Michał Masny dodaje. – Szczerze powiem, że przed samym meczem w rozmowie z trenerem mówiłem, że mam jakieś takie przeczucie, że coś możemy ugrać. Zresztą trener był też podobnego zdania. Powiedzieliśmy sobie, że jak zdobędziemy punkt, to będzie fajnie, a na pewno na to było nas stać, a jeśli dwa, to super. Wszystko potoczyło się po naszej myśli, no może tylko trochę głupio, że znów graliśmy pięć setów. Z drugiej jednak strony to możemy tak do końca sezonu rozgrywać te tie-breaki – zakończył z uśmiechem rozgrywający ekipy z Jastrzębia.
ASSECO RESOVIA 2
JASTRZĘBSKI WĘGIEL 3
(22:25, 25:14, 25:20, 21:25, 9:15)
ASSECO RESOVIA: Tichacek 1 Achrem 4, Dryja 14, Schops 10, Śliwka 9, Paszycki 9 oraz Ignaczak (libero), Kurek 17, Drzyzga, Penczew 14.
JASTRZĘBIE: Masny 1, van Lankvelt 11, Boruch 7, Strzeżek 12, Szafranowicz 8, Sobala 6 oraz Mihułka (libero), Muzaj 16, Gil, Derocco 2, Formela 1.
Sędziowali: M. Twardowski (Radom) i J. Litwin (Kraków). Widzów 4400. MVP meczu: Maciej Muzaj.
Rafał Myśliwiec
[print_gllr id=166407]



One Response to "Zimny prysznic (ZDJĘCIA)"