Ziobro ściga lekarzy i pielęgniarki!

Na piątkowej konferencji prasowej minister sprawiedliwości i prokurator generalny Zbigniew Ziobro zabrał głos w sprawie lekarzy oraz personelu domów pomocy społecznej, którzy odmawiają pracy przy osobach zakażonych SARS-CoV-2. Zapowiedział śledztwa dot. każdego z przypadków.

KRAJ, PODKARPACIE. Lekarze sugerują ministrowi sprawiedliwości, że do odpowiedzialności powinni zostać pociągnięci nie medycy, tylko decydenci.

„Z wielkim zdziwieniem obserwuję Pańskie decyzje o wszczynaniu śledztwa przeciwko personelowi medycznemu, który nie odpowiedział pozytywnie na – często bezpodstawne i bezprawne skierowania do pracy przy zwalczaniu epidemii koronawirusa. (…) Proszę, aby zaniechał Pan tych działań, gdyż prowadzą do utraty kolejnych pracowników ochrony zdrowia, którzy już obecnie występują w znacznym niedoborze (…). Ponadto sugeruję, aby w pierwszej kolejności zajął się Pan zlecaniem prokuratorskich śledztw w sprawie braków podstawowych środków ochrony indywidualnej oraz testów w placówkach medycznych, które na co dzień walczą o – również Pańskie – zdrowie i życie, na froncie” – napisał w liście do ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego Zbigniewa Ziobry, Bartosz Fiałek, lekarz z zarządu krajowego OZZL.

List-apel jest odpowiedzią na słowa Zbigniewa Ziobry, wypowiedziane na piątkowej konferencji prasowej, że będą wszczynane śledztwa w sprawie lekarzy, pielęgniarek i pracowników DPS, którzy odmówili pracy z zakażonymi. – Obowiązkiem tych pracowników jest troska, dbanie o zdrowie i życie osób, którymi się opiekują – mówił Ziobro.

Pierwsze śledztwo zostało zainicjowane na wniosek wojewody mazowieckiego Konstantego Radziwiłła, który zawiadomił prokuraturę w sprawie sprowadzenia zagrożenia utraty zdrowia i życia przez pensjonariuszy prywatnego ośrodka dla seniorów przy ul. Bobrowieckiej w Warszawie, który opuściła większość personelu, a do pracy stawiła się… jedna pielęgniarka. Problem w tym, że Konstanty Radziwiłł skierował do pracy przy zwalczaniu epidemii osoby z mocy ustawy wyłączone z takiej możliwości: matkę niemowlaka (rodzice małych dzieci w ogóle nie podlegają skierowaniu), matkę samotnie wychowującą 13-letniego syna (samotni rodzice zwolnieni są aż do 18. roku życia dziecka), czy osoby po 60. roku życia. Te osoby nie tylko otrzymały skierowanie, ale po niestawieniu się zostały ukarane finansowo. Na tym też sprawa się jeszcze nie zakończyła. Osoby, które nie zgłosiły się do pracy „nakazanej” przedstawiły bowiem zwolnienia chorobowe. – Sprawdzanie zasadności wystawienia zwolnienia lekarskiego obejmuje zarówno osobę, której zaświadczenie wystawiono, jak i tego lekarza, który je wystawił. Co więcej – warto pamiętać, że jeśli ZUS stwierdzi, iż zwolnienie zostało wystawione w sposób niezasadny, medycy mogą mieć problemy nawet w sytuacji, gdy decyzja wojewody była bezprawna – zapowiedziano w Sejmie.

W poszukiwaniu ochotników

Na Podkarpaciu wojewoda na razie prosi medyków o zgłaszanie się na ochotnika do pracy w miejscach, gdzie brakuje kadry. Czy  będzie pozytywny oddźwięk? – Jesteśmy oczywiście po to by pomagać  chorym w potrzebie, z drugiej strony muszą być jednak spełnione pewne zasady: przede wszystkim zapewnione  środki ochrony osobistej. Nikt przy zdrowych zmysłach nie może oczekiwać, że ktoś podejmie prace w zagrożeniu bez odpowiedniego zabezpieczenia – mówi dr n. med. Wojciech Domka, prezes Okręgowej Izby Lekarskiej w Rzeszowie. – Ubolewam, że wszystkie środki skierowano do szpitali jednoimiennych zapominając o reszcie. A przecież tam też trafiają chorzy i to często właśnie zakażeni koronawirusem, jednocześnie chorujący na inne schorzenia, które w dobie epidemii nie zniknęły. Dodaje też, że ma nadzieję, iż na Podkarpaciu uda się rozwiązać sytuację bez nakazów pracy. To nie jest dobry model. Znając panią wojewodę wierzę, że będzie postępować rozsądniej niż wojewoda mazowiecki – dodał doktor Domka.

Anna Moraniec

25 Responses to "Ziobro ściga lekarzy i pielęgniarki!"

Leave a Reply

Your email address will not be published.