
po galeriach. Fot. pixabay
Notoryczny złodziej sklepowy – tak o 23-letnim Kacprze S. mówią policjanci z Komendy Miejskiej Policji w Rzeszowie. Przed świętami Bożego Narodzenia mężczyzna opuścił zakład karny. „Od tamtej pory wielokrotnie dokonał kradzieży sklepowych na terenie różnych galerii i drogerii na terenie Rzeszowa.” – piszą do nas mundurowi, twierdząc, że już dawno powinien być w areszcie. Ale prokuratura wybrała dozór. – Wnioskowali o to sami policjanci – słyszymy.
– To jakaś kpina z wymiaru sprawiedliwości i pracy policji. Wymieniony odsiadywał wcześniej wyrok ponad 4 lat za przestępstwa rozboju, próby wręczenia łapówki i kradzieże – tłumaczą mundurowi, którzy zdecydowali się nagłośnić sprawę. Kacper S. z kradzieży sklepowych uczynił sobie stałe źródło utrzymania.
Jeszcze w ubiegłym roku trafił do aresztu, opuścił go w grudniu. „Po wyjściu w dalszym ciągu dokonuje kradzieży w tych samych sklepach, z czego się utrzymuje. Kradzione rzeczy, głównie obuwie sportowe, kosmetyki, odzież oraz drogie alkohole sprzedaje po atrakcyjnych cenach” – czytamy w liście otrzymanym od funkcjonariuszy z KMP w Rzeszowie.
Doskonale znają mężczyznę, bo regularnie go zatrzymują. A to za kradzieże na kwotę, bagatela, 2340 zł, a to za obuwia sportowego i drogich alkoholi wartych 7 tys. zł.
„Pani prokurator nie zgodziła się na umieszczenie Kacpra S. w areszcie, nie widząc do tego podstaw!” – zaznaczają policjanci, przekonując, że po zwolnieniu do domu wielokrotny recydywista popełniał te same przestępstwa.
– Pod koniec stycznia dokonał kradzieży rozbójniczej, odepchnął pracownicę drogerii, która w wyniku upadku doznała obrażeń głowy. Na początku lutego zdemolował drzwi u swojego znajomego, będąc pijanym – opisują zdesperowani autorzy listu.
– Gdyby osobami poszkodowanymi byli politycy, księża, czy lekarze, jesteśmy wręcz przekonani, że Kacper S. od dawna siedziałby w areszcie śledczym lub odsiadywał wyrok. Prokuratura na pewno z pompą poinformowałaby opinię publiczną o swoim sukcesie – ironizują. Tłumaczą, że zwrócili się do mediów, ponieważ chcą, by pracownicy sklepów i zwykli obywatele mogli odetchnąć z ulgą.
Sprawdziliśmy, jak cała sytuacja wygląda od drugiej strony i dlaczego do tej pory 23-latek nie trafił za kraty. – Sprawa, która jest w prokuraturze, dotyczy siedmiu kradzieży sklepowych dokonanych na przełomie grudnia i stycznia tego roku – informuje Krzysztof Ciechanowski, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Rzeszowie. – Kacper S. przyznał się do zarzucanych czynów. A policja wnioskowała dla niego o dozór, nie o areszt – podkreśla.
Tłumaczy, że spełnione są wszystkie przesłanki, by zastosować dozór. – Nie ma obawy matactwa. Ma stały adres zamieszkania, więc nie ma obawy, że nie będzie można go namierzyć. Mężczyzna się przyznał i złożył wyjaśnienia – tłumaczy prok. Ciechanowski. – Poza tym nie ma takiej praktyki, żeby za kradzieże sklepowe, zagrożone maksymalną karą do 5 lat, stosować areszt – dodaje.
wk



12 Responses to "Złodziej-recydywista ciągle na wolności"