
PRZEMYŚL. Wakujące miejsce w Radzie Społecznej Szpitala Miejskiego zapełnione, ale bez stanowiska klubu SLD.
Nic nie wskazywało na to, że wybór nowego członka Rady Społecznej Szpitala Miejskiego w Przemyślu wywoła jakieś emocje podczas ostatnich obrad Rady Miejskiej. A jednak. Radni klubu SLD odmówili wzięcia udziału w głosowaniu i to bynajmniej nie z powodu osoby kandydata zgłoszonego na członka RS przez klub PO. Poszło o samą atmosferę wyborów, którą Janusz Zapotocki (48 l.), radny SLD, nazwał po prostu hucpą.
Kiedy w kilka dni po wyborze go na członka RS szpitala, Wojciech Kiełtyka rekomendowany przez klub PO na tę funkcję zrezygnował z niej tłumacząc się niemożnością pogodzenia jej z obowiązkami zastępcy Komendanta Miejskiego Policji w Przemyślu, klub PO zapowiedział, że przedstawi nową kandydaturę. I przedstawił rekomendując płk. dr. n. med. Antoniego J. Szynglarewicza (75 l.). Można się było spodziewać, że klub SLD także zgłosi swego kandydata, bo poprzedni rekomendowany przezeń nie został zaakceptowany w głosowaniu radnych. Stało się jednak inaczej.
„Największa słabość tej rady to przewodniczący”
– Wobec hucpy powstałej przy wyborze członka rady społecznej nasz klub wyraża ostry sprzeciw, który przejawi się rezygnacją z dzisiejszego głosowania – zapowiedział Zapotocki w imieniu wszystkich obecnych na obradach członków klubu SLD. – Jest to kolejna już sytuacja wytworzona przez koalicję rządzącą (PO –Regia Civitas przyp. autora) i przewodniczącego Rady Miejskiej – podnosił radny SLD.
– W tej kadencji Rady obowiązują trzy zasady: zwycięzca bierze wszystko, czy potrzebuje, czy nie, dba się tylko o swój interes, a „złotousty” prezydent każdą porażkę potrafi przedstawić jako wielki sukces – wyliczał J. Zapotocki, dodając, że największą słabością rady obecnej kadencji jest jej przewodniczący, Jan Bartmiński (63 l.). – Dowcipny, czasem kulturalny, a przede wszystkim niewątpliwie inteligentny i elokwentny oraz w tej samej mierze nieszczery, nieskuteczny i co najgorszej niekonsekwentny przewodniczący zwany bywa „uśmiechniętym kpiarzem”, choć powinno się go nazywać raczej „wielkim zgorzkniałym cynikiem” – podsumował przewodniczącego radny SLD. A nawiązywał do tego, że Bartmiński sam gorliwie miał namawiać klub SLD do wystawienia kandydata do RS szpitala po rezygnacji Kiełtyki powołując się na zasady demokracji wymagające obecności opozycji w organach kontrolno-programowych oraz zapewniając, że tym razem jego klub, to jest PO, nie będzie rekomendować żadnego kandydata.
– Zapewnienia pana przewodniczącego, nie po raz pierwszy zresztą, okazały się nic niewarte – stwierdził radny dodając, że choć jego klub glosował teraz nie będzie, nie zamierza „składać broni” – Zapewnimy, że dzięki naszej pomocy cala przemyska społeczność będzie mogła wystawić panu prezydentowi i koalicji rządzącej odpowiedni rachunek – powiedział na koniec wystąpienia.
Doktor Szynglarewicz nowym członkiem RD szpitala
Jan Bartmiński spytał radnego, czy życzy sobie zaprotokołowania jego wystąpienia w całości, to znaczy wraz z komplementami pod adresem przewodniczącego i uzyskał twierdzącą odpowiedź. Gdy przyszło do głosowania radni SLD nie użyli rąk przy zapytaniu o stanowisko wobec kandydatury. A. J. Szynglarewicza na członka RS szpitala. Drugi z opozycyjnych klubów, czyli PiS go poparł podobnie, jak koalicja rządząca PO – Regia Civitas.
Monika Kamińska



One Response to "„Złotousty” prezydent, „uśmiechnięty kpiarz” przewodniczący i hucpa wyborcza"