Zmarł Bogusław Kaczyński

Bogusław Kaczyński podczas ostatniego pobytu w Łańcucie. Fot. Paweł Bialic
Bogusław Kaczyński podczas ostatniego pobytu w Łańcucie. Fot. Paweł Bialic

Nie żyje Bogusław Kaczyński (1942-2016). Dziennikarz, propagator  muzyki poważnej i konferansjer zmarł w czwartek w wieku 74 lat. Przez wiele lat był autorem popularnych programów w Telewizji Polskiej. W naszym regionie znamy go przede wszystkim jako twórcę Festiwalu Muzyki w Łańcucie.

O śmierci Kaczyńskiego poinformował jego przyjaciel Tadeusz Deszkiewicz. Wcześniej w mediach pojawiła się wiadomość, że doznał on kolejnego udaru i trafił do szpitala. Wcześniej, w marcu 2007 przeszedł udar mózgu. Jego skutkiem była częściowa utrata zdolności mówienia oraz paraliż prawej strony ciała. Później jego stan zdrowia się poprawił.

Bogusław Kaczyński urodził się 2 maja 1942 roku w Białej Podlaskiej. Absolwent Akademii Muzycznej w Warszawie, teoretyk muzyki i pianista. W latach 1993-1996 był prorektorem Akademii Muzycznej w Warszawie.

Od 1970 roku Bogusław Kaczyński był komentatorem muzycznym radia i telewizji. Prowadził m.in. transmisje telewizyjne kolejnych Konkursów Chopinowskich. Podczas gali z okazji 50-lecia TVP otrzymał statuetkę i tytuł „Gwiazda Telewizji Polskiej”.

***
Spotkałem się i rozmawiałem z Bogusławem Kaczyńskim wiele razy. Najpierw, kiedy przyjeżdżał na organizowane przez siebie w Łańcucie Festiwale Muzyki. Był w owym czasie jedną z największych gwiazd telewizji. Po latach byłem jego gościem w warszawskiej siedzibie jego Fundacji, gdzie przeprowadziłem z nim długi wywiad do magazynu „Ludzie Sukcesu!”. Był już po pierwszym wylewie, dochodził do siebie, codziennie ćwiczył z rehabilitantem. Opowiadał o tym ze śmiechem, tak samo jak i o całej swojej chorobie. Miał niesprawną prawą rękę, więc uściskał mnie serdecznie lewą. Jeżeli coś można o nim powiedzieć w jednym słowie, co by go najlepiej scharakteryzowało, to że był do bólu szarmancki, wprost XIX-wieczny w swym zachowaniu. Takich ludzi jest coraz mniej i wciąż na naszych oczach odchodzą.

Ostatni raz spotkaliśmy się niespełna trzy lata temu, kiedy znowu zawitał na łańcucki festiwal. Ponownie zrobiłem z nim długi i sentymentalny wywiad do „Ludzi Sukcesu!”. Rozmawiając z nim wydawało się, że najgorsze ma już za sobą, tryskał witalnością i chęcią działania. Miał wiele planów. Wciąż pisał, wciąż występował przed publicznością. Na jego dwa spotkania autorskie w Łańcucie przyszły tłumy. Kiedy spytałem go, co jest w  życiu najważniejsze, odarł, że ludzka przyzwoitość. I to, żeby przed nikim nie merdać ogonem.

Roman Madejowski

Leave a Reply

Your email address will not be published.