Zmarł mężczyzna, który podpalił się przed sądem

Fot. Paweł Dubiel
Fot. Paweł Dubiel

RZESZÓW. Dotychczasowe ustalenia wskazują, że powodem działania mężczyzny były wyłącznie względy osobiste. Na tę chwilę wykluczono inny motyw.

W środę przed południem zmarł w szpitalu 40-latek, który we wtorek dokonał dramatycznego aktu samopodpalenia w okolicy sądu przy ul. Kustronia w Rzeszowie. Mężczyzna trafił do niego w stanie krytycznym, miał poparzone ok. 80 proc. ciała. Przyczyną desperackiego czynu 40-latka były problemy osobiste i zdrowotne. Dotarliśmy do nowych faktów w tej makabrycznej sprawie.

Wieść o tragicznej śmierci mężczyzny wstrząsnęła Rzeszowem tym bardziej, że wszyscy w pamięci mamy równie dramatyczną historię Piotra S., mieszkańca małopolskich Niepołomic, który w połowie października w proteście przeciwko władzy podpalił się na placu przed Pałacem Kultury i Nauki w Warszawie. Pomimo wysiłków lekarzy, mężczyzna zmarł w szpitalu. Do dziś nie milkną echa tej sprawy, dlatego – choć rzeszowskie wydarzenie nie ma wprawdzie podłoża politycznego – desperacki akt samopodpalenia kolejnego człowieka zelektryzował opinię publiczną jeszcze mocniej i sprawił, że o mężczyźnie z Rzeszowa mówi dzisiaj cała Polska…

Do tragedii doszło we wtorek w południe. Mężczyzna szedł przez sąsiadującą z budynkiem sądu łączkę. W pewnym momencie oblał się łatwopalną substancją i podpalił. Ciszę rozdarł przerażający krzyk desperata, a jego ciało momentalnie stanęło w płomieniach. Koszmarny widok zauważyli ludzie znajdujący się w sądzie i zaalarmowali policjantów, którzy tam dyżurowali. Ci rzucili się mężczyźnie na ratunek. Z ciężkimi obrażeniami ciała mężczyzna został przewieziony do Szpitala Wojewódzkiego nr 2 w Rzeszowie. Niestety, w środę przed południem nadeszła tragiczna wiadomość – pomimo wysiłków lekarzy mężczyzna zmarł.

Kim jest człowiek, który płonął przed sądem?
Choć początkowo zarówno o samym desperacie, jak i prawdopodobnych motywach jego działania nie było wiadomo praktycznie nic – nie miał przy sobie żadnych dokumentów, dzisiaj pojawiają się coraz to nowsze informacje. Wiadomo, że ofiarą samobójczego aktu jest 40-latek zamieszkały ostatnio w Rzeszowie. Mężczyzna od kilkunastu lat mieszkał za granicą, rok temu wrócił do kraju. Wcześniej, jak udało nam się dowiedzieć, pracował jako fryzjer w jednym z rzeszowskich salonów fryzjerskich. Był kawalerem, ostatnio nigdzie nie pracował. Dlaczego targnął się na własne życie? – Dotychczasowe ustalenia wskazują, że powodem działania mężczyzny były wyłącznie względy osobiste. Na tę chwilę wykluczono inny motyw – mówi Marta Tabasz-Rygiel, rzecznik prasowy podkarpackiej policji.

Dlaczego podpalił się akurat przed sądem? Czy stoi za tym jakieś niekorzystne dla niego rozstrzygnięcie wymiaru sprawiedliwości? W tym przypadku informacje, które docierają do naszej redakcji są sprzeczne. Są świadkowie, którzy mieli widzieć mężczyznę wychodzącego z sądu z dokumentami w ręku. Te miał wrzucić dochodząc do łączki i wówczas się podpalić. Prokuratura zaprzecza jednak tym doniesieniom. – Wszystko wskazuje na to, że mężczyzna tego dnia nie był w sądzie, a na pewno bezpośrednio przed tym zdarzeniem i nie podpalił się przed drzwiami, tylko 200 metrów od budynku – mówi prok. Ewa Romankiewicz, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Rzeszowie. – On prawdopodobnie znalazł się na tej łące dlatego, że mieszkał w okolicy sądu. Aktualnie trwają przesłuchania świadków tego zdarzenia – dodaje prokurator.

Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się jednak, że okolica Sądu Rejonowego jako miejsce próby samobójczej mogła zostać wybrana przez 40-latka celowo. Jak donoszą nasze źródła, mężczyzna cierpiał na problemy psychiczne. To właśnie sędziowie rzeszowskiej rejonówki mieli zadecydować o tym, że mężczyzna ma zostać skierowany na przymusowe leczenie psychiatryczne. Chcieliśmy w tej sprawie porozmawiać z sędzią Alicją Kuroń, jednak jej telefon milczał. Prokuratura Okręgowa nie odniosła się do tych informacji.

W Internecie zawrzało
Gdy w Internecie lotem błyskawicy rozeszła się wieść o desperackim czynie 40-latka, wśród internatów zaczęło wrzeć. Na nieszczęśnika niespodziewanie spadła… lawina hejtu. „Niech płonie zdrowo”, „Następny…”, „Nie ratować, ma za swoje”, „Naturalna selekcja” – to tylko niektóre z komentarzy rozemocjonowanych hejterów. „W końcu, bo już myślałem, że skończy się tylko na jednym” – pisze niejaki Krzysztof, nawiązując do październikowej tragedii w Warszawie. „Tylko się podpalają i kretynów z siebie robią” – wtóruje mu inny hejter. Pojawiły się jednak na szczęście i takie głosy: „Opamiętajcie się ludzie. To mógł być wasz brat, ojciec, nie karmcie potworną tragedią swoich hejterskich zapędów” – napisał internauta.

Spalcie się ze wstydu politycy
I choć jak już oficjalnie zostało potwierdzone, sprawa samopodpalenia z Rzeszowa nie ma podłoża politycznego, sprawę tę postanowili skomentować sami politycy – niestety poprzez swoje nieprzemyślane komentarze upolityczniając tym samym śmierć – jak wiele na to wskazuje chorego człowieka. „Tak właśnie kończy się wykorzystywanie tragedii śmierci Pana Piotra S. przez totalnych i ich medialnych pomagierów” – napisał na Twitterze poseł PiS Joachim Brudziński.

„Przed sądem płonęły już znicze, teraz płoną ludzie” – to już komentarz Roberta Biedronia, prezydenta Słupska, który ogromnie oburzył internautów. „Wyhamuj Robert”, „Nie spodziewałem się takiego wpisu po Panu”, „Dla mnie wpis nie na miejscu” – czytamy pod komentarzem – „Przepraszam, ale absolutnie skandaliczny i cyniczny wpis. To tak jakby cieszył się Pan z tych tragedii bo można je politycznie wykorzystać” – napisał dobitnie inny internauta. „Widzę, że ludzkie życie nic dla Pana nie znaczy  Bez skrępowania wykorzystuje Je Pan politycznie. Pana zachowanie jest ŻENUJĄCE” – to wpis kolejnego.

Po wtorkowej tragedii w Prokuraturze Rejonowej w Rzeszowie wszczęte zostało śledztwo z art. 151 kodeksu karnego, czyli pod kątem  nakłaniania, namowy czy też pomocy w samobójstwie. Na chwilę obecną nie ma żadnych przesłanek by mówić o tym, że ktoś namówił 40-latka, by targnął się na własne życie. Nie wiadomo jeszcze, jaką substancją mężczyzna oblał się przed podpaleniem.

6 Responses to "Zmarł mężczyzna, który podpalił się przed sądem"

Leave a Reply

Your email address will not be published.