
SANOK. Były starosta Sebastian Niżnik uważa, że sytuacja dotycząca przenosin laryngologii, z którą dzisiaj mierzy się zarząd, to wina jego opieszałości.
Nie będzie przenosin sanockiej laryngologii ze starego do nowego szpitala. Wprawdzie powiat dostał pieniądze z rezerwy budżetowej premier na ten cel, ale nie jest w stanie zrealizować inwestycji w terminie. Aby dotacja nie przepadła, trzeba zdążyć przed nowym rokiem, a to, zdaniem starosty, jest niemożliwe.
Sanocka laryngologia obsługuje trzy powiaty – sanocki, leski i bieszczadzki, łącznie to około 150 tys. mieszkańców. To ostatni oddział, który funkcjonuje w tzw. starym szpitalu zlokalizowanym przy ulicy 800-lecia. Liczący blisko 160 lat budynek czasy świetności ma już dawno za sobą. Pacjenci i lekarze funkcjonują w fatalnych warunkach. Sale są ciasne, korytarze wąskie, a sale operacyjna i pooperacyjna odbiegają od dzisiejszych standardów.
W czerwcu zarząd powiatu złożył wniosek o dofinansowanie inwestycji z rezerwy premier. Decyzja zapadła w połowie września. Z pięciu milionów, o jakie wnioskował zarząd, otrzymał połowę tej kwoty. Sęk w tym, że pieniądze trzeba wykorzystać do końca roku, w przeciwnym razie przepadną, a zrealizowanie inwestycji w takim tempie jest, zdaniem starosty, niemożliwe. – Dostaliśmy pieniądze w ostatniej chwili. Sama procedura przetargowa trwałaby miesiąc, do tego doszłyby prace budowlane, które ciągnęłyby się kilka tygodni oraz rozliczenie projektu, to wszystko sprawia, że inwestycja jest niemożliwa do zrealizowania. Gdyby dotacja została nam przyznana powiedzmy w lipcu czy sierpniu, dzisiaj nie byłoby tej rozmowy. Inwestycja byłaby na ukończeniu – uważa Roman Konieczny, starosta sanocki.
Ze względu na krótki okres czasu zarząd powiatu po konsultacjach z kierownictwem zdecydował o wystąpieniu z wnioskiem do premier o przeniesienie pieniędzy na przyszły rok. – Wystąpiliśmy z prośbą o „zamrożenie pieniędzy” na drugi rok, a jeśli będzie to niemożliwe, w przyszłym roku odpowiednio wcześniej złożymy nowy wniosek z prośbą o przekazanie nam tej samej kwoty – potwierdza starosta.
Wniosek został wysłany zbyt późno?
W poprzedniej kadencji w 2011 roku dzięki unijnym pieniądzom ze starego do nowego szpitala udało się przenieść kardiologię, dwa lata później przy wsparciu funduszy z rezerwy premiera do nowego budynku przeniesiono także neurologię. – Przede wszystkim najważniejsze było złożenie wniosku zaraz na początku roku. Kluczowa była także współpraca starostwa ze szpitalem już po otrzymaniu środków z rezerwy premiera. Przy przenosinach liczyła się każda godzina, każdy dzień. Firma pracowała zmianowo, od wczesnego rana do późna w nocy. Robiliśmy wszystko, aby wykorzystać środki i zrealizować zadanie – mówi Sebastian Niżnik, ówczesny starosta, dzisiaj powiatowy radny.
Uważa, że sytuacja dotycząca przenosin laryngologii, z którą dzisiaj mierzy się zarząd, to wina jego opieszałości. Jego zdaniem wniosek o pieniądze z rezerwy premier został wysłany zbyt późno. – Wielokrotnie motywowaliśmy starostę, aby początkiem roku 2015 złożył stosowny wniosek. Niestety z niewiadomych względów tak się nie stało! – mówi Sebastian Niżnik.
Martyna Sokołowska


