
RZESZÓW. W biały dzień około godziny 15 doszło najprawdopodobniej do napadu.
W środę na jednym z rzeszowskich osiedli doszło do makabrycznego wydarzenia. Najprawdopodobniej napastnik lub napastnicy zaatakowali pana Piotra, właściciela osiedlowego sklepiku. Miał on otrzymać ciosy siekierą lub przedmiotem przypominającym siekierę, w głowę. – Pacjent został zoperowany na oddziale neurochirurgii – mówiła nam w czwartek rano Małgorzata Przysada, z-ca dyrektora ds. Lecznictwa w Szpitalu Wojewódzkim nr 2 w Rzeszowie. – Jego stan jest stabilny – dodaje. Operacja trwała do późnych godzin wieczornych.
W czwartek policjanci brali pod uwagę rozbój, a nawet nieszczęśliwy wypadek. – Nie mogę na tę chwilę nic więcej powiedzieć, bo trwają czynności wyjaśniające – mówi podkomisarz Adam Szeląg, oficer prasowy rzeszowskiej policji.
Z naszych informacji wynika, że tuż przed godziną 15 do osiedlowego sklepiku mieszczącego się przy ul. Krakowskiej tuż obok kościoła Podwyższenia Krzyża Świętego weszła kobieta, która mieszka obok w bloku. Miała zrobić drobne zakupy, ale zastała rozgardiasz, porozrzucane gazety i mnóstwo krwi. Widok był makabryczny, na podłodze leżał zmasakrowany właściciel sklepiku, a próbował mu pomóc mężczyzna mieszkający obok w wieżowcu. Na miejsce zostało wezwane pogotowie i policjanci. Prawdopodobnie sklepikarz był przytomny i prosił, żeby zamknąć jego sklep.
Napadnięty odzyskał przytomność
Pan Piotr natychmiast trafił do Szpitala Wojewódzkiego nr 2 w Rzeszowie, gdzie na oddziale neurochirurgii przeszedł operację, która trwała do godzin wieczornych. Nad ranem dowiedzieliśmy się, że napadnięty mężczyzna był już przytomny, a jego stan lekarze określali jako stabilny.
Co wydarzyło się w sklepie? – Moim zdaniem to był napad – mówi mężczyzna, który zna ofiarę. – To był spokojny uczynny człowiek, trudno podejrzewać, że np. miał z kimś zatargi – dodaje. Mężczyzna twierdzi, że jego żona codziennie sprzedawała do godziny 13, później jechała po dzieci, a wtedy pan Piotr zostawał za nią i sprzedawał w sklepie. Podejrzewa, że ktoś mógł obserwować sklepikarza. W środę wieczorem policjanci przyjechali na miejsce z psem tropiącym i jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, w śniegu, na ziemi pomiędzy sklepikiem, a sąsiadującym z nim wieżowcem znaleźli siekierę lub przypominający ją przedmiot.
– To się nie mieści w głowie, żeby w biały dzień ktoś wszedł do sklepu i rozłupał głowę sprzedawcy – mówi znający ofiarę mężczyzna. – O tej godzinie bardzo dużo ludzi przechodzi koło sklepu. Przecież tam w każdej chwili mógł ktoś wejść i co wtedy zrobiłby ten bandyta? – pyta.
W czwartek około południa trwały kolejny raz oględziny miejsca zdarzenia, policjanci zbierali także informacje mogące pomóc w rozwikłaniu tej sprawy.
Grzegorz Anton



7 Responses to "Zmasakrowany właściciel osiedlowego sklepiku"