
TAURON BASKET LIGA. To był najgorszy sezon koszykarzy z Tarnobrzega w historii występów w ekstraklasie.
Tarnobrzeżanie mają za sobą bardzo nieudany sezon. Zaledwie siedem wygranych meczów mówi samo za siebie. Wynik jest tym bardziej rozczarowujący, że w składzie Stabill Jeziora nie zabrakło ciekawych i doświadczonych zawodników. „Jeziorowcy” z bilansem 7-25 zajęli przedostanie miejsce w TBL, choć przed sezonem liczono nawet na awans do play-off. Dość powiedzieć, że w poprzednim sezonie tarnobrzeżanie już w I etapie rozgrywek wygrali dziewięć razy…
Mimo najlepszych warunków (budżet, kadra) od momentu awansu na parkiety ekstraklasy zespół z Tarnobrzega kompletnie rozczarował i zawiódł na całej linii, co odbiło się na frekwencji widzów na trybunach. Była ona najmniejsza w lidze.
– Wolałbym o sezonie nie mówić. Wiem, że przed rozgrywkami były w Tarnobrzegu spore nadzieje, które później oklapły – stwierdza Dariusz Szczubiał, który od grudnia minionego roku ponownie prowadził ekipę „Jeziorowców” zastępując na trenerskim stanowisku Leszka Marca i Arkadiusza Papkę. Szczubiał nie był jednak w stanie wykrzesać z zespołu zbyt wiele.
Pozytywny akcent
Jednym pozytywnym akcentem sezonu 2013/2014 był awans do turnieju finałowego Pucharu Polski po sensacyjnej wgranej z mistrzem kraju – Stelmetem Zielona Góra. – Niewątpliwie był to jakiś jasny punkt. Natomiast zbyt wiele meczów przegrywaliśmy w końcówkach. Podejrzewam, że brakowało nam gracza, który by w tych decydujących momentach wygrywał nam te spotkania. Takich porażek było naprawdę bardzo wiele – mówi Szczubiał.
Kibice w Tarnobrzegu żartowali nawet, że lepiej było wygrać ten jeden mecz w PP, żeby być prze kilka dniu na ustach całej koszykarskiej Polski niż kilka więcej spotkań w TBL, które przeszłyby niezauważalne.
Nie zrealizowali celu
Nie do śmiechu jest jednak prezesowi klubu, Zbigniewowi Pyszniakowi. – Zawiodłem się na drużynie i przyznam, że więcej się spodziewałem po naszym trenerze, ale nie każdy ma zawsze wzloty – mówi prezes. – Ten nie popełnia błędów, kto nic nie robi. Trzeba z tego wyciągnąć wnioski. Wiem jedno, drużyna zawiodła na całej linii. Mam wiele uwag i pretensji do poszczególnych zawodników. Nie jestem zainteresowany pozostaniem w naszym klubie większości tych zawodników, którzy nas ostatnio reprezentowali. Naszym celem było zajęcie 10. miejsca i nie zostało to zrealizowane, więc musimy się rozstać – mówi Pyszniak, który już myśli o nowym sezonie.
Rozmowy już trwają
– Teraz czas budować nowy zespół. Choć sezon jeszcze trwa, to ja już prowadzę rozmowy z nowymi zawodnikami. Chętnych do gry w naszym klubie nie brakuje, ale wszystko musi być prowadzone rozważnie. Nie stać nas na nie wiadomo jakie kontrakty. Myślimy o zakontraktowani zawodników chcących się u nas wypromować i tzw. walczaków, którzy zostawią swoje zdrowie na boisku – mówi Zbigniew Pyszniak, w przeszłości zawodnik i trener, a od kilku lat prezes Siarki Jeziora SA. Bez jego ogromnego zaangażowania i uporu na pewno nie byłoby ekstraklasy w Tarnobrzegu.
Powrót na trenerską ławkę
Najprawdopodobniej w nowym sezonie to właśnie Zbigniew Pyszniak będzie trenerem zespołu, który poprowadzi wespół z Arkadiuszem Papką. Przyszłość funkcjonowania klubu i gry w sezonie 2014/2015 nie jest zagrożona. Nie tak dawno Radni Rady Miasta Tarnobrzeg podjęli uchwały, dzięki którym Koszykarski Klub Sportowy Siarka Jezioro Tarnobrzeg otrzyma 700 tysięcy złotych. 300 tys. do klubowej kasy wpłynie w tym roku, a kolejne 400 tys. zł z budżetu miasta w przyszłym roku. Pozostałą część funduszy stanowić będą pieniądze od mniejszych sponsorów. – Cieszę się, że znaleźliśmy zrozumienie u części radnych, którzy głosując za dotacją pomogli w uratowaniu naszego klubu. Dziękuję tym, którzy byli za i tym, którzy się wstrzymali – mówi prezes Pyszniak.
rm


