Zmiany w Autosanie

Jeśli Autosan chce odbić się od dna, musi zacząć sprzedawać autobusy, ale aby produkcja przynosiła zyski, z taśm produkcyjnych rocznie musi zjeżdżać co najmniej 200 sztuk. Fot. Sławek Kołodziej, archiwum autosan.eu
Jeśli Autosan chce odbić się od dna, musi zacząć sprzedawać autobusy, ale aby produkcja przynosiła zyski, z taśm produkcyjnych rocznie musi zjeżdżać co najmniej 200 sztuk. Fot. Sławek Kołodziej, archiwum autosan.eu

SANOK. Kierownictwo Autosanu szuka kontraktów w Polsce i za granicą, m.in. w Rosji.

Walne zgromadzenie akcjonariuszy Autosanu odwołało zarząd spółki i radę nadzorczą. Powołało też nową, trzyosobową radę nadzorczą, w której skład wchodzi m.in. Grzegorz Tarnawa, właściciel największej liczby udziałów będącej w upadłości fabryki, oraz jego żona.

W spotkaniu uczestniczyli m.in.: syndyk Ludwik Noworolski, udziałowcy oraz kilku pracowników fabryki, w tym Jan Harłacz, przewodniczący związku „Metalowców” działającego przy Autosanie. Z informacji, jakie nam przekazał wynika, że na zebraniu akcjonariusze podjęli decyzję o zwróceniu się do sądu z wnioskiem o zamianę upadłości likwidacyjnej w układową. Wniosek ma być złożony w najbliższych dniach.

Podjęto też uchwałę o podniesieniu kapitału docelowego spółki. – To znaczy, że jeśli zajdzie taka potrzeba, będzie można wyemitować przykładowo dodatkowe 3 miliony akcji, a pieniądze z ich sprzedaży przeznaczyć na finansowanie produkcji – wyjaśnia przewodniczący „Metalowców”.

Nie płaci, bo nie ma z czego
Tymczasem w Autosanie pracownicy nie mają wypłaconych pensji za trzy miesiące, dokładnie za grudzień, styczeń i luty. Pieniądze za listopad dostali w marcu. – Rozmawiałem w tej sprawie z syndykiem i zapewnił mnie, że będzie się starał na bieżąco regulować zaległości – mówi Jan Harłacz. Sęk w tym, że będący w upadłości likwidacyjnej zakład może wypłacać pobory jedynie ze sprzedaży, a do tego potrzebne są zamówienia, których na razie brakuje.

Kierownictwo Autosanu szuka kontraktów w Polsce i za granicą, m.in. w Rosji, gdzie w Nowokujbyszewsku miałaby powstać montownia sanockich autobusów. Sławomir Łopatowski, dyrektor handlowy w Autosanie, w lutym spotkał się w tej sprawie z przedstawicielami Rosji. List intencyjny został już podpisany, teraz strony uzgadniają szczegóły współpracy.

Od momentu ogłoszenia upadłości zakładem kieruje syndyk, który podtrzymał produkcję w Autosanie i po zwolnieniu całej, blisko pięćsetosobowej załogi zatrudnił ponownie około 360 osób. W lutym próbował wydzierżawić zakład, ale nie doszedł do porozumienia z potencjalnym inwestorem. Zapewnia, że jeśli sprzeda zakład, to w całości i z załogą.

Śledztwo potrwa dłużej
Autosan jest w upadłości likwidacyjnej od początku października ubiegłego roku. Wniosek o upadłość zgłosił zarząd spółki. Kilka dni później Grupa Sobiesław Zasada, do której należała spółka, poinformowała o sprzedaniu za symboliczną kwotę pakietu akcji Autosanu Grzegorzowi Tarnawie.

Pod koniec października Zarząd Regionu Podkarpacie NSZZ „Solidarność” złożył do Prokuratury Okręgowej w Krośnie zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez byłych właścicieli Autosanu. W listopadzie prokuratura wszczęła śledztwo. Śledczy sprawdzają, czy były zarząd spółki nie sprzedawał autobusów, maszyn i urządzeń po zaniżonych cenach, na czym zakład miał stracić ponad milion złotych. Drugi wątek śledztwa dotyczy umyślnego bankructwa z „zamiarem uszczuplenia należności wierzycieli”. – Chodzi o tworzenie innych firm i przeniesienie do nich majątku Autosanu – wyjaśnia prokurator Robert Warunek z Prokuratury Okręgowej w Krośnie.

Dziś już wiadomo, że śledztwo potrwa co najmniej do 25 sierpnia, bo prokuratura potrzebuje więcej czasu na zgromadzenie potrzebnej dokumentacji.

Martyna Sokołowska

Leave a Reply

Your email address will not be published.