
KOSINA (POW. ŁAŃCUCKI). Jedna dziewczynka wisiała na drzewie, a druga leżała martwa tuż obok.
Nie żyje 15-letnia Natalia oraz jej 17-letnia koleżanka Katarzyna, które były poszukiwane przez policjantów z Jasła i komendy wojewódzkiej w Rzeszowie. Jeszcze w czwartek (26 lutego) jasielscy policjanci mówili Super Nowościom, że dziewczętom nic się nie stało, przebywają na Podkarpaciu, a jedynie pozostaje je odnaleźć i odwieźć do domu. Co się stało? Dlaczego obydwie nie żyją?
Dziewczyny poznały się jakiś czas temu przez Internet. Od tego czasu ciągle utrzymywały ze sobą kontakt. Ostatni raz widziane były 21 lutego około godz. 13.30; wyszły z miejsca zamieszkania Natalii i poszły na dworzec PKS w Jaśle, gdzie jej koleżanka Kasia miała wsiąść w autobus i pojechać do swojego domu w województwie opolskim. Obydwie jednak zaginęły. Okazało się, że Natalia w grudniu ubiegłego roku uciekła już z domu i policjanci znaleźli ją w domu u wspomnianej wcześniej 17-latki.
– Zaginione nie zostawiły pożegnalnego listu, ale policjanci w rzeczach osobistych znaleźli informacje o tym, że nastolatki mogą planować samobójstwo – mówi komisarz Paweł Międlar, rzecznik prasowy podkarpackich policjantów.
Doszło do samobójstwa rozszerzonego?
Nic jednak nie wskazywało, że dziewczętom mogło coś się stać, bo jeszcze w czwartek telefon jednej z nich miał się logować na Podkarpaciu. Dlatego też policjanci twierdzili, że tylko kwestią czasu będzie odnalezienie zaginionych i odwiezienie do domów.
W piątek przed południem dyżurny łańcuckiej Policji odebrał jednak zgłoszenie od mieszkańca Kosiny o znalezieniu w zagajniku ciał dwóch dziewczyn. Właściwie zwłoki odnalazł pies, z którym spacerował mieszkaniec wsi. Policjanci tłumaczą nam, że w miejscu znalezienia zwłok znajdowały się m.in. gęste krzaki i gdyby nie pies, prawdopodobnie żaden człowiek by w to miejsce nie zajrzał. Jedna z dziewczyn była powieszona, a druga martwa leżała obok drzewa. – Wstępnie wykluczyliśmy zabójstwo. To było najprawdopodobniej samobójstwo, szczegóły śmierci zaginionych będą jednak szczegółowo badane – wyjaśnia komisarz Międlar.
Prawdopodobnie doszło do samobójstwa rozszerzonego. Oznacza to, że jedna z dziewczyn pomogła powiesić się koleżance, a następnie sama się zabiła. Na razie nie wiadomo, w jaki sposób – to wykaże sekcja zwłok.
Grzegorz Anton


