Znienawidzony przez władzę

Sędzia Igor Tuleya po ogłoszeniu wyroku Sądu Najwyższego w sprawie sędziego Igora Tulei. Fot. Jędrzej Nowicki / Agencja Gazeta

Czwartkowej (22 kwietnia) nocy nieuznawany za sąd przez Sąd Najwyższy i Trybunał Sprawiedliwości UE twór pod nazwą Izba Dyscyplinarna wydał decyzję, że nie wyraża zgody na przymusowe doprowadzenie do Prokuratury Krajowej sędziego warszawskiego Sądu Okręgowego, Igora Tulei. Wcześniej ten sam twór na wniosek wspomnianej PK „uchylił” sędziemu immunitet. Cudzysłów jest zamierzony: sędzie Tuleya, jak i inni niezawiśli sędziowie, nie uznają decyzji ID za wyrok, a samej ID za sąd. Dlatego nie stawia się na wezwania prokuratury, choć się przed nią nie ukrywa. Pytany przez Super Nowości o to, co będzie dalej z jego sprawą, sędzia szczerze wyznaje, że: – Trudno powiedzieć. Te decyzje nie zapadają w ID, a zgoła gdzie indziej – wyjaśnia.

I. Tuleya jest wręcz znienawidzony przez aktualną władzę, bo od początku krytykuje jej tzw. reformę wymiaru sprawiedliwości, wprost nazywając ją rozmontowywaniem i upolitycznianiem oraz zamachem na trójpodział władzy. Wiadomo zatem było, że poszukanie „haka” na Tuleyę i próba wyeliminowania go z zawodu to dla władzy tylko kwestia czasu. No i „hak” znaleziono: Tuleya, orzekając w sprawie umorzenia przez prokuraturę śledztwa dotyczącego pamiętnych wydarzeń z grudnia 2016 roku rozegranych w sejmowej Sali Kolumnowej, uchylił postanowienie prokuratury i wpuścił media do sali rozpraw, by opinia publiczna poznała treść uzasadnienia tego postanowienia. Jako sędzia Tuleya miał do tego pełne prawo, ale mimo to Prokuratura Krajowa utrzymuje, że sędzia ujawnił bezprawnie informacje ze śledztwa. Tuleyę chronił jednak immunitet sędziowski, więc śledczy zwrócili się do Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego, by ta go uchyliła. Tymczasem, zdaniem Trybunału Sprawiedliwości UE oraz Sądu Najwyższego, Izba Dyscyplinarna SN nie jest sądem i nie może działać jako sąd. Mimo to ID działa i w listopadzie 2020 roku uchyliła sędziemu Tulei immunitet, a także zawiesiła go w orzekaniu i obniżyła mu pobory o 25 proc.
Kiedy w minioną środę (21 kwietnia) w południe ID pod przewodnictwem Adama Rocha rozpoczęła posiedzenie w sprawie rozpatrzenia wniosku Prokuratury Krajowej o zgodę na zatrzymanie sędziego Tulei i przymusowe doprowadzenie do prokuratury w celu przesłuchania go i przedstawienia mu zarzutów, sam Tuleya przybył pod gmach Sądu Najwyższego. Od początku całej sprawy bowiem sędzia z racji swej postawy zwany „niezłomnym”, nie ukrywał się przed nikim. Nie ukrywa za to też, że nie uważa, tak samo jak SN i TSUE, Izby Dyscyplinarnej za sąd, zatem nie uważa też jej decyzji, czy też opinii za wyroki.
– Gdybym uznał, że ID odebrała mi immunitet, to legitymizowałbym jej działanie, a tego nie wolno mi robić, bo stoję po stronie prawa jako sędzia i jako człowiek – podkreślał.
Tuleya nie miał złudzeń, że decyzja ID będzie dlań niekorzystna i ta zezwoli na jego zatrzymanie i przymusowe doprowadzenie. A tymczasem okazało się, że tak się nie stało, ID nie zgodziła się bowiem na wniosek PK. To jednak decyzja I „instancji” i jak uważa wielu znawców tematu i tej władzy, zwyczajny wybieg taktyczny. Jedni upatrują w tej decyzji ID swoistego „prztyczka w nos”, którego Jarosław Kaczyński dał Zbigniewowi Ziobrze, po prostu by mu pokazać „kto tu rządzi”. Inni, że ta tymczasowa decyzja ID związana jest z niepokojem UE o to, co dzieje się z praworządnością w Polsce i z unijnymi pieniędzmi, których Polska może z racji rażącego łamania prawa nie dostać. Jeszcze inni są zdania, że z uwagi na obecne nastroje społeczne i spadające poparcie dla Zjednoczonej, a tak naprawdę mocno skłóconej, Prawicy, zatrzymanie I. Tulei i doprowadzenie go do prokuratury byłoby dla władzy mocno niekorzystne wizerunkowo. – Jedno jest pewne, że decyzje w tej sprawie wcale nie zapadają na placu Krasińskich (adres gmachu SN – przyp. autora), a zgoła gdzie indziej – stwierdza sędzia I. Tuleya, mając zapewne na myśli ulicę Nowogrodzką w Warszawie, gdzie mieści się siedziba PiS.
Na pytanie Super Nowości co, zdaniem sędziego, będzie dalej z jego sprawą, sędzia Tuleya odpowiada: – Naprawdę trudno powiedzieć. Ta władza jest nieprzewidywalna i nie wiadomo, do czego zdolna w łamaniu prawa – zauważa sędzia. – Po prostu czas pokaże – mówi dodając, że nie spodziewa się, iż na tym co jest się zakończy. A co będzie jeśli II „instancja” zdecyduje o jego przymusowym doprowadzeniu do prokuratury? – Jestem sędzią, więc oczywiste jest, że nie będę stawiał oporu, choćby decyzja taka była bezprawna – rozwiewa wątpliwości I. Tuleya.

Monika Kamińska

17 Responses to "Znienawidzony przez władzę"

Leave a Reply

Your email address will not be published.